piątek, 16 sierpnia 2013

Rozdział 32

Wtuliłam się mocno w Josh'a. Płakałam w jego ramię.
- Csii. Nie płacz. On wyjdzie z tego. - pocieszał mnie lecz mu to nie wyszło.
- A co jeśli nie? - spytałam.
- Nie mów tak! On jest silny! Rozumiesz?! - pokiwałam głową. Nagle z sali Harry'ego wyszedł lekarz. Nie miał wesołej miny. Można było z niej wywnioskować najgorsze. Rozpłakałam się. Zaczęłam płakać jak dziecko.
- C...Czy o..on? - wybełkotał Louis.
- Nie, na całe szczęście udało nam się go uratować. - odpowiedział.
- Czyli jest szansa, że wyjdzie z tego? - spytałam ocierając łzy.
- Nie oszukujmy się. Jest, ale nie wielka. Jego stan jest stabilny aczkolwiek bardzo poważny. Najbliższe trzy doby zadecydują o wszystkim. - oznajmił.
- To znaczy, że jeśli się nie wybudzi przez te trzy doby to nie ma dla niego ratunku? - czułam jak głos mi się łamie.
- Nie do końca o to mi chodziło. Chodziło mi o to, że jeśli nic się nie wydarzy tak jak przed chwilą, że prawie straciliśmy pana Styles'a to jest dla niego szansa na przeżycie. - wytłumaczył.
- Czy...Czy ja mogę do niego iść? - spytałam.
- Ależ oczywiście. Tylko proszę nie na długo. - poszłam do jego sali. Do moich oczu napłynęły łzy. Wyglądał tak bezbronnie. Był podłączony do różnych urządzeń. I pomyśleć, że to wszystko przeze mnie. Nie mogłam tak dłużej na niego patrzeć. Wyszłam z sali cała zapłakana. Wpadłam na Liam'a. On jako jedyny z nas wszystkich próbował się trzymać, ale widziałam, że długo tak nie wytrzyma. Przytulił mnie.
- Wszystko będzie dobrze. - mówił z załamanym głosem.
- Nie Liam nic nie będzie dobrze! - wymamrotałam.
- O czym Ty mówisz?! - popatrzył na mnie.
- To wszystko przeze mnie! To przeze mnie on tu jest! To ja powinnam być na jego miejscu! Rozumiecie?! Gdyby nie ja to nic by się nie stało! - zaczęłam krzyczeć.
- Aly uspokój się! - Louis.
- Jak mam się do jasnej cholery uspokoić?! - można powiedzieć, że zaczęłam wariować. Nagle poczułam ukłucie i czułam jak osuwam się na ziemię.

*** kilka dni później ***
Harry do dzisiaj nie odzyskał przytomności. Zaczynam coraz to bardziej w to wątpić czy kiedykolwiek jeszcze usłyszę jego głos. Gdyby nie to głupie zdarzenie, gdybym z nim na spokojnie porozmawiała to on by nie leżał w takim stanie w szpitalu. Dlaczego? Dlaczego to akurat on?
- Aly zjedz coś. - z tego wszystkiego wybił mnie mój brat.
- Nie chce. - mruknęłam obojętnie.
- Siostra zrób to dla mnie, a jak nie dla mnie do dla Harry'ego. - oznajmił.
- Luke jak nie potrafię. To wszystko moja wina. - powiedziałam cicho.
- Skąd mogłaś wiedzieć co się stanie. - mój brat podszedł do mnie. - Nikt nie był wstanie tego przewidzieć. - przytulił mnie.
- Tak wiem, ale... - przerwał mi dzwonek do drzwi.
- Ja pójdę otworzyć, bo to pewnie chłopaki, a Ty idź się przyszykuj. - rzucił brunet.

***
Po niecałej godzinie byliśmy w szpitalu. Chciałam iść do Harry'ego jednak zatrzymał nas lekarz.
- Mogę zająć chwilkę?
- W takim razie słuchamy. - Liam.
- Mam dla Was dwie wiadomości...- przygotowałam się na najgorsze.

5 komentarzy:

  1. CZY TY MUSISZ PISAĆ AŻ TAK ZAJEBIŚCIE? :D

    OdpowiedzUsuń
  2. błagam CIę pisz dalej tylko szybko <3 sorki że wcześniej nie pisałam komenrtarzy ale byłam tak wszystana że o wszystykich zapomniałam cały pokój mam we łzach dawaj NEXT !!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Błagam dawaj jak najszybciej kolejny rozdział!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Wszystkie rozdziały przeczytane przeze mnie od początku i moje wrażenia ... NIESAMOWITE , pisanie wychodzi Ci doskonale , fajnie się czyta a co najważniejsze szybko wciąga to opowiadanie :D Czekam na next'a :D

    OdpowiedzUsuń