niedziela, 4 sierpnia 2013

Rozdział 21

- No, bo widzisz. - zawahałam się. - Chodzi o to, że nie lubię swojego imienia. Nie lubię go dlatego, że wybrał go mój ojciec. To znaczy nasz ojciec. Wiem, że on nazwał mnie tak po jakieś swojej byłej. - powiedziałam patrząc w podłogę.
- Moja mama nazywała się Alien. - powiedział prawie niesłyszalnie.
- Co?!
- Moja mama miała tak na imię jak Ty. - popatrzył na mnie.
- Jak to miała? - spytałam zdziwiona. - Czy ona?
- Tak ona zmarła. - odpowiedział z wielkim trudem.
- Luke tak mi przykro. - powiedziałam i przytuliłam bruneta.
- Nic się nie stało. W sumie to skąd mogłaś wiedzieć. - uśmiechnął się. Odwzajemniłam uśmiech.
- Luke nie zrozum mnie źle. Widzisz nie chcę być kojarzona przez naszego ojca tylko po imieniu jego byłej. - powiedziałam ze smutkiem.
- Rozumiem Cię. W sumie to ja też bym nie chciał.
- Aly chłopaki zaraz przyjadą! - do salonu wpadła Lily.
- Luke poznaj moją przyjaciółkę Lily. Lily poznaj mojego brata Luke'a. - przedstawiłam ich.
- Cześć. - Lily wyciągnęła niepewnie rękę do mojego brata.
- Lily nie bój się on nie gryzie! - zaśmiałam się.
- Robi się już późno więc będę się zbierał. - rzucił ciemnowłosy.
- Odprowadzę Cię. - powiedziałam i poszłam ubrać kurtkę oraz buty. - O cześć chłopaki. - rzuciłam w stronę Niall'a i Harry'ego gdy wyszliśmy z Luke'iem na dwór.
- Yyyyy Aly? - Harry.
- Hazz później Ci to wytłumaczę. - oznajmiłam. - Niall, Lily już ne Ciebie czeka. - dodałam po chwili. Harry niepewnie wszedł do mojego domu. Po pół godzinie byliśmy pod domem babci mojego brata.
- To tu. - oznajmił. - Wejdziesz? - zapytał po chwili ciszy.
- Z chęcią, ale czekają na mnie. Może innym razem. - uśmiechnęłam się.
- Okey. - odwzajemnił uśmiech. - Nie wiedziałem, że jesteś z Harry'm. Z jednym z najsławniejszych osób na świecie. - powiedział zdziwiony.
- To teraz już wiesz. - zaśmiałam się. - Dobra to ja idę. - oznajmiłam.
- Czekaj! - złapał mnie za ramię. - Podaj mi Twój numer. Chyba, że nie chcesz się już więcej ze mną spotkać.
- Jasne, że chcę. - odpowiedziałam i podałam mu ciąg cyfr. - To do zobaczenia. - pomachałam mu i poszłam w stronę domu. Szłam ciemnymi ulicami Londynu. Nie dość, że się ściemniało to jeszcze robiło się coraz chłodniej, a ja miałam na sobie samą bokserkę.
- Hej kochanie! - usłyszałam zachrypnięty głos. Odwróciłam się i zobaczyłam śmiejącego się Harry'ego.
- Ty głupku! Chcesz, żebym na zawał zeszła! - widziałam, że miał jakieś torby z zakupami. Wzięłam od niego jedną. - Co tu robisz? - spytałam go po chwili.
- Twoja mama wysłała mnie na zakupy. Ty dopiero teraz wracasz?
- No tak. Dom babci Luke'a jest trochę daleko.
- Tak jasne. - powiedział sarkastycznie.
- Czy Ty coś sugerujesz? - spytałam.
- Nie, nic. - znów sarkazm.
- Wiesz co Styles! Wal się! Luke to mój brat tępy ciulu! - wyrwałam mu siatki z zakupami i poszłam szybkim krokiem do domu. Harry stał w tym samym miejscu. Widocznie był zszokowany, ale mnie to nie obchodziło. Jak ten kretyn mógł pomyśleć, że go zdradzam? Jeszcze z własnym bratem! No tak. Trzeba być debilem tak jak Styles by tak pomyśleć. No, ale cóż. Odwróciłam się na chwilę i zobaczyłam, że ten pajac idzie za mną więc jeszcze bardziej przyspieszyłam kroku. Nagle zaczął dzwonić mój telefon.
- Czego?! - rzuciłam przez zaciśnięte zęby.
- Aly poczekaj na mnie!
- Wal się Styles i nie idź za mną! - rozłączyłam się. Do domu był jeszcze kawałek, a on zaczął mnie doganiać. Durna zaczęłam biec z tymi reklamówkami.

1 komentarz: