Wbiegłam do swojego pokoju zamykając go na klucz. Osunęłam się po drzwiach, podkuliłam nogi pod brodę i zaczęłam płakać. Usłyszałam kroki.
- Aly! Aly otwórz proszę! - znowu on. Czy on da mi spokój?
- Idź stąd! - krzyknęłam
- Błagam Cię wysłuchaj mnie! - prosił.
- Nie Harry! Wysłuchałam Cię wtedy.
- Wtedy nie wiedziałem co się stało.
- Nie obchodzi mnie już to Harry.
*** oczami Harry'ego ***
Stałem pod drzwiami jej pokoju i pukałem. Nawet nie pukałem, a w nie waliłem by otworzyła. Wszystko na nic. Wszystko spieprzyłem. Dlaczego jej wtedy nie wysłuchałem?
- Aly proszę. - usłyszałem otwieranie. Wyszła z pokoju i stanęła przede mną.
- Czego chcesz?! Chcesz znowu mi powiedzieć, że mnie nienawidzisz?! Że zabiłam nasze dziecko?! - warknęła.
- Nie, Aly.
- Idź już stąd. - powiedziała kierując się na dół. Złapałem ją za nadgarstki. Pooglądałem je z każdej strony. Czułem się podle. Ona się okaleczała przeze mnie. Jestem skończonym kretynem. Jak mogłem tak postąpić?
- Czy to przeze mnie? - Aly cofnęła rękę.
- A niby przez kogo?!
- Przepraszam.
- Myślisz, że Twoje przepraszam wszystko załatwi?
- Nie, ale wysłuchaj mnie.
- Wyjdź!
*** oczami Aly ***
- Aly proszę Cię daj mi szansę to wyjaśnić. - popatrzyłam na niego. Miał łzy w oczach. Błagam niech on nie płacze.
- Harry za późno już na to. - otworzyłam drzwi. - Wyjdź proszę.
- Ja tego tak nie zostawię! Będę o Ciebie walczył. - oznajmił wychodząc.
- To sobie walcz, ale wiedz, że Ci się to nie uda! - krzyknęłam za nim. Po chwili usłyszałam tylko pisk opon.
***
- Jest Aly? - usłyszałam znajomy głos.
- Jest, ale ona nie będzie chciała z Wami rozmawiać. - oznajmił mój brat.
- Obawiam się, że będzie. - podeszłam do korytarza. Zobaczyłam ich wszystkich. Byli smutni, a raczej przybici.
- Tylko nie mówcie, że przyszliście mnie przekonywać, żebym porozmawiała z Harry'm! - warknęłam.
- Proszę pojedź z nami. - powiedział Louis. Jego głos strasznie się łamał.
- Gdzie i po jaką cholerę?
- Harry umiera! - krzyknął Liam i się rozpłakał.
- O czym Ty mówisz. Niedawno był u mnie.
- Miał wypadek jak wracał od Ciebie. - Zayn.
***
- Doktorze można do niego wejść? - spytałam gdy byliśmy już w szpitalu.
- Tak, ale nie na długo. - odpowiedział. Weszłam do sali gdzie leżał. Wyglądał źle i to bardzo. W moich oczach pojawiły się łzy. Usiadłam obok niego i złapałam go za rękę.
- Harry, Harry proszę. To ja Aly. Wiem, że w domu potraktowałam Cię tak, a nie inaczej, ale proszę wróć do mnie. - czułam jak uścisnął moją rękę i poluźnił uścisk. - Harry! Nie! Pomocy! - zaczęłam krzyczeć gdy respirator pokazywał, że on umiera.
- Proszę opuścić salę! Natychmiast! - rozkazał lekarz. Wyszłam z sali. Chłopcy gdy zobaczyli mnie zaczęli płakać.
- Będzie dobrze. Oni go uratują. - powtarzałam sama do siebie. Zayn przytulił Niall'a, a Liam Louis'a. Tylko ja stałam sama.
- Aly! - do szpitala przyszedł Josh.
- Josh! - pobiegłam w stronę chłopaka. Przytuliłam się mocno.
- Wszystko będzie dobrze. - głaskał mnie po plecach. - On wyjdzie z tego. Jest silny.
On ma przeżyć, JASNE ? :D Pisz nexta szyyybko. < 33
OdpowiedzUsuńMa przeżyć. !!! Next :P
OdpowiedzUsuńMa przeżyć !? ; ( . / Next .
OdpowiedzUsuń