Little Things
sobota, 28 czerwca 2014
Cześć!
Hej :) Ten blog jeszcze żyje? :o Wiem, że skończyłam tu opowiadanie, ale z racji iż zaczęły się wakacje zastanawiam się nad założeniem nowego bloga z opowiadaniem :) Co Wy na to? :) A tym czasem zapraszam Was na opowiadanie nad, którym się męczę rok i przez nową szkołę nie mam jak go dokończyć, ale od przyszłego tygodnia powracam tam z opowiadaniem :) [KLIK OPOWIADANIE] opowiadanie jest z Louis'em, Jade z LM oraz Kieran'em z Room 94 ^^ ~Kika
środa, 9 października 2013
Rozdział 40
*** oczami Harry'ego ***
Tak bardzo źle się czułem z tym jak potraktowałem Aly. Postanowiłem, że wrócę do domu. Mam nadzieję, że Aly będzie chciała ze mną rozmawiać. Po kilku minutach byłem już w domu. Wszędzie było ciemno tylko w salonie paliło się światło. Wszedłem do domu, ściągnąłem kurtkę oraz buty i udałem się do salonu. Wchodząc zauważyłem śpiącą Aly. Podeszłem bliżej. Miała spuchnięte oczy od płaczu. Co ja najlepszego zrobiłem? Obiecałem sobie, że nie pozwolę by płakała przeze mnie. Wziąłem ją na ręce i zaniosłem do pokoju. Ułożyłem ją wygodnie na łóżku i przykryłem kołdrą. Sam wyszedłem z pokoju i położyłem się spać w salonie.
***
Obudziły mnie ciche dreptanie. Przetarłem oczy i ujrzałem drobną blondynkę.
- Aly. - usiadłem szybko. Nic nie powiedziała tylko przybiegła do mnie siadając mi na kolanach i mocno się we mnie wtuliła.
- Harry... J-Ja przepraszam. - pociągnęła nosem.
- Nie słońce, nie przepraszaj. To ja powinienem Cię przepraszać. Wybacz mi. - wtuliłem się w jej włosy.
- Powinnam Ci już dawno o tym powiedzieć. Hazz j-ja j-jestem w c-ciąży. - wyjąkała.
- Co? - spytałem zszokowany. - Dlaczego wcześniej mi o tym nie powiedziałaś? - popatrzyłem w jej oczy.
- Bałam się. - szepnęła.
- Czego? - wytarłem łzy spływające po jej policzku.
- Bałam się, że jak znowu stracę dziecko to mnie zostawisz. - rozpłakała się. Przytuliłem ją. Matko co ja najlepszego zrobiłem?
- Aly nigdy bym Ci tego nie zrobił. Źle wtedy zrobiłem, że tak zareagowałem. Nie powinienem. Do dzisiaj tego żałuje. Nawet nie wiesz jak bardzo Cię kocham i zrobię wszystko abyś Ty i nasze dziecko czuliście się szczęśliwi.
- Hazz kocham Cię. - pociągnęła nosem.
- Ja Ciebie też. - pocałowałem ją.
*** kilka tygodni później ***
- Możesz pocałować pannę młodą. - oznajmił kapłan. Popatrzyłem na Aly. Uśmiechnęła się do mnie. Przysunąłem się do niej i pocałowałem ją. Wszyscy zaczęli bić nam brawo. Gdy wyszliśmy przed kościół wszyscy podchodzili do nas i nam gratulowali. Po nie długiej chwili goście pojechali do sali gdzie miała być impreza. Razem z Aly wsiedliśmy do mojego samochodu i najpierw pojechaliśmy do domu.
- Słonko co się dzieje? - spytałem, gdy byliśmy w domu.
- Nic. - uśmiechnęła się.
- Przecież widzę. - objąłem ją w talii.
- Boję się.
- Czego?
- Że się zmienisz, że mnie kiedyś opuścisz.
- Nigdy Ci tego nie zrobię. Kocham Cię i obiecuję się zająć Tobą i naszymi dziećmi.
- Kocham Cię nad życie. - powiedziała.
- A ja jeszcze bardziej. - wpiłem się w jej usta. Tym razem obiecuję, że jej nie zostawię.
********* KONIEC *********
Dziękuje, że wytrwaliście do końca :')
Jeśli chcecie nowe opowiadanie to czekajcie na informacje :D ~ Kika
czwartek, 3 października 2013
Rozdział 39
*** kilka miesięcy później ***
Już za nie długo. Jeszcze kilka dni i razem z Aly powiemy sakramentalne TAK. Jednak mam coraz to większe wątpliwości czy Ale naprawdę chcę za mnie wyjść. Od pewnego czasie dziwnie się zachowuje. Nie pozwala mi się dotknąć ani tym bardziej pocałować.
- Aly co się dzieje? - spytałem ją chyba poraz setny.
- Nic. - jak zwykle ta sama wymówka.
- Cholera Aly! Jak nie chcesz za mnie wyjść to powrdz mi to. Odwołamy wszystko i będzie po sprawie! - podniosłem swój ton.
- Harry to nie tak.
- A jak? Od kilku dni nie pozwalasz się dotknąć. Odsuwasz się ode mnie, gdy chcę Cię pocałować. Myślałem, że chcesz tego ślubu tak samo jak ja, ale najwyraźniej się pomyliłem. - powiedziałem wstając z kanapy.
- Harry ja chcę tego ślubu. Nawet nie wiesz jak bardzo. - powiedziała ze łzami w oczach.
- To czemu mnie odsuwasz od siebie?
- Nie mogę Ci tego powiedzieć. Nie teraz.
- Twój wybór. - powiedziałem i ruszyłem w stronę drzwi. Ubrałem buty i zarzuciłem na siebie kurtkę.
- Gdzie idziesz? - spytała.
- Nie mogę Ci tego powiedzieć. - wyszłem trzaskając drzwiami. Dlaczego? Co ona przede mną ukrywa? Boję się, że mnie zdradziła i boi się do tego przyznać. Jestem jej w stanie to wybaczyć. Kocham ją i nie wyobrażam sobie życia bez niej.
*** oczami Aly ***
Dlaczego ja nie moge mu powiedzieć prawdy. Czemu mi to przychodzi z takim trudem. Przecież go nie zdradziłam, tylko jetem w ciąży. Przez moją głupote nasz ślub może się nie odbyć. Usłyszałam dzwonek. Oby to był Harry.
- Luke? Co Ty tutaj robisz? - spytałam, gdy zobaczyłam brata.
- Przyszedłem porozmawiać. - oznajmił.
- Harry Cię przysłał?
- Co? Nie. - powiedział siadając na kanapie.
- O czym chcesz rozmawiać?
- Aly coś się dzieje i ja to widzę. Pokłóciliście się z Harry'm?
- Nie, to znaczy może trochę, ale to nie o to chodzi.
- A o co?
- Harry chyba myśli, że go zdradzam, bo nie chcę mu powiedzieć co się dzieje.
- A mi powiesz?
- Chodzi o to, że jeste w ciąży i boję się to powiedzieć Harry'emu. Boję się, że jak mu to powiem, a późnej niedaj Boże je stracę to on mnie znienawidzi i zostawi. - kilka łez spłynęło po moim policzku.
- Siostra porozmawiaj z nim na spokojnie. Na pewno on Cię nie zostawi, za bardzo Cię kocha by to zrobić. - Luke mnie przytulił.
- Mówisz poważnie?
- Tak porozmawiaj znim.
- Dziękuje. - powiedziałam. Posiedzieliśmy jeszcze chwili Luke zaczął się zbierać. Po tym jak wyszedł wzięłam swój telefon i wykręciłam numer do Harry'ego.
- Tak? - usłyszałam.
- Hazz to ja.
- I co w związku z tym?
- Kiedy wrócisz?
- Nie wiem.
- Harry proszę Cię nie bądź taki.
- Jestem taki jak Ty!
- Wróć do domu, martwię się. - powiedziałam ze łzami w oczach.
- Ja też się martwię, ale Ty trzymasz mnie na dystans.
- Jestem gotowa Ci wszystko powiedzieć.
- Ale ja nie wiem czy chcę to wiedzieć. Wybacz nie mam teraz czasie. Cześć. - rozłączył się, a ja zaczęłam płakać. Dlaczego nie chciałam mu powiedzieć tego wcześnie? Poczułam, że robię się senna przez płacz. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam.
-------------------------
Witam po długiej przerwie za którą Was mocno przepraszam :( Ale szkoła daję się we znaki :( Dlatego to przed ostatni rozdział i prawdopodobnie już nie będę pisała tu opowiadania .. Ściskam Was ~ Kika
piątek, 13 września 2013
Rozdział 38
- Luke powiem mu tylko nie teraz. - odpowiedziałam ze spuszczoną głową.
- Ale masz mu powiedzieć. - popatrzył na mnie.
- Dobrze. - odpowiedziałam i wyminęłam brata. Wróciłam z powrotem do pokoju. Usiadłam między Harry'm, a Josh'em. Położyłam swoją głowę na ramieniu Josh'a i poczułam jak zasypiam.
*** oczami Harry'ego ***
Gdy tylko Aly wróciła z rozmowy z Luke'iem nie odezwała się ani słowem. Nie powiem wkurzyło mnie to trochę, ale jeszcze bardziej wkurzyła mnie późniejsza sytuacja. Najnormalniej w świecie Aly położyła swoją głowę na ramieniu Josh'a. Tego nie mogłem wytrzymać. Wstałem z kanapy i ruszyłem w stronę drzwi.
- Harry gdzie idzie? - spytał Luke.
- Ymm... Przypomniało mi się, że muszę coś załatwić. Nie będę budził Aly, bo to nie ma sensu. - oznajmiłem.
- Okey. - rzucił. Podałem mu rękę i wyszedłem. Wsiadłem do samochodu i ruszyłem z piskiem opon do domu. Po 10 minutach byłem na miejscu. Wszedłem do niego trzaskając drzwiami. Poszedłem do kuchni. Wyciągnąłem z lodówki piwo i ruszyłem do salonu. Włączyłem telewizor i ułożyłem się wygodnie na kanapie.
*** kilka godzin później ***
*** oczami Aly ***
- Gdzie jest Harry? - spytałam zaspanym głosem Luke'a i Josh'a.
- Harry powiedział, że musi coś załatwić. - odpowiedział Luke.
- Nie powiedział co?
- Nie. Wsiadł do samochodu i pojechał.
- Dobra to ja się będę zbierała. - wstałam z kanapy, pożegnałam się z chłopakami i poszłam do domu. Po jakiś 25 minutach byłam na miejscu. Weszłam do domu, zdjęłam kurtkę oraz buty i poszłam do salonu.
- To tak coś załatwiasz?! - krzyknęłam na Harry'ego budząc go.
*** oczami Harry'ego ***
Obudziło mnie krzyknięcie Aly.
- To tak coś załatwiasz?! - zerwałem się na równe nogi.
- O co Ci chodzi? - spytałem.
- O to! - pokazała na butelkę z piwem.
- A to. - powiedziałem. - To nic takiego. - dodałem po chwili.
- Nic takiego, tak? Zostawiłeś mnie u chłopaków po to by przyjechać do domu i się piwa napić? To mogłeś od razu mi powiedzieć, żebym sama do nich poszła.
- Żebyś sama została z Josh'em?
- Co? O czym Ty mówisz?
- Dobrze wiesz o czym.
- Sugerujesz, że Cię z nim zdradzam, tak? - popatrzyła na mnie.
- Ja tego nie powiedziałem. - odparłem.
- Wiesz co Styles? Jesteś żałosny! - prychnęła.
- Ja jestem żałosny? Ja? To Ty mi nie powiedziałaś, że przeze mnie musisz prać jakieś psychotropy! - powiedziałem załamanym głosem siadając na kanapie.
- Ale to nie zmienia faktu, że masz mnie za szmatę! - krzyknęła. Popatrzyłem na nią. Z jej oczu leciały łzy. Podszedłem do niej.
- Aly. J-ja Cię przepraszam. J-ja nie chciałem. - przytuliłem ją.
- Hazz ja też Cię przepraszam. Wiem, wiem, powinnam Ci powiedzieć, że biorę te lekarstwa. Przepraszam. - szepnęła.
- Już dobrze. - wtuliłem się w jej włosy. - Aly ja wiem, że to nie jest dobry pomysł, ale... - odsunąłem się od niej.
- Harreh co Ty chcesz zrobić?
- Wiem, że Cię skrzywdziłem. Wiem, że sporo łez uroiłaś przeze mnie. Dlatego chciałbym Ci to wynagrodzić. Aly czy wyjdziesz za mnie? Jeśli się zgodzisz to będę Ci to wynagradzał do końca życia. - powiedziałem i czekałem na jej reakcje.
- Tak. - odpowiedziała ze łzami w oczach. Założyłem pierścionek na jej palec i wpiłem się w jej usta.
sobota, 7 września 2013
Rozdział 37
Obudziłem się kompletnie wykończony. Aly jeszcze spała. Wstałem z łóżka i poszedłem wziąć szybko prysznic. Wróciłem z powrotem do pokoju, Aly jeszcze spała. Zszedłem do kuchni by zrobić śniadanie. Postawiłem na naleśniki. Usłyszałem ciche kroki. Odwróciłem się i zobaczyłem stojącą w framudze drzwi Aly.
- Hej. - uśmiechnąłem się do niej.
- Hej. - odwzajemniła uśmiech siadając na krześle.
- Jak się czujesz?
- Ymm... Dobrze, a co? - popatrzyła na mnie zdziwiona.
- Nie boli Cię głowa?
- Dlaczego ma mnie boleć? - coraz bardziej dziwnie na mnie patrzyła.
- Pamiętasz coś w ogóle z wczoraj z nocy?
- Raczej nie, bo spałam.
- Właśnie nie. - oznajmiłem kładąc naleśniki na stole
- Możesz rozwinąć? - spytała nakładając porcję naleśników na talerz.
- Aly ja Cię bardzo przepraszam. Przepraszam Cię za wszystko co Ci zrobiłem.
- Hazz było minęło. - złapała mnie za rękę. - Powiesz mi o co Ci konkretnie chodzi?
- Nie teraz. - uśmiechnąłem się do niej i zająłem się swoją porcją.
*** oczami Aly ***
Zatkało mnie jak Harry zadawał mi te dziwne pytania. Nie wiem o co mu chodziło. W sumie to nic nie pamiętam z nocy. Pamiętam tyle, że położyłam się spać i tyle, nic więcej sobie nie przypominam. W gruncie rzeczy może powinnam mu powiedzieć, że czasem dostaje ataki i muszę zażyć wtedy leki. Nie, nie powiem mu tego, bo jeszcze się przestraszy i mnie zostawi. Zjadłam śniadanie i włożyłam naczynia do zmywarki. Nagle poczułam ręce Harry'ego oplatające mój brzuch. Odwróciłam się i spotkałam się z ustami chłopaka.
- Harry. - powiedziałam odsuwając się od niego.
- No co? - zaśmiał się i przyciągnął mnie jeszcze bardziej do siebie. Przez chwilę patrzyliśmy sobie w oczy, aż w końcu nie wytrzymałam i wpiłam się w jego usta.
- Kocham Cię Ty mój głupku.
- Ja Ciebie też.
- Pójdziemy do Luke'a i Josh'a? - spytałam.
- To idź się ubierz. - pobiegłam szybko na górę się ubrać. Po 10 minutach byłam już gotowa.
*** kilka minut później ***
Razem z Harry'm siedzieliśmy w salonie mojego brata. Rozmawialiśmy i się śmialiśmy.
- Aly chodź na chwilę. - Luke wziął mnie za rękę i poprowadził do kuchni.
- Coś się stało? - spytałam.
- Tak. - odpowiedział srogo.
- Co?
- Kiedy powiesz Harry'emu, że dostajesz ataki?
- Nie wiem.
- Powiedz mu to teraz.
- Nie! - podniosłam lekko swój ton.
- Dlaczego?!
- Bo jak się dowie to mnie zostawi.
- Albo Ty mu powiesz, albo ja to zrobię! - zagroził.
wtorek, 27 sierpnia 2013
Rozdział 36
*** kilka dni później ***
- T... To jest Twój dom? - spytałam gdy razem z Harry'm weszliśmy do domu.- Co nie podoba się?
- Żartujesz?! Jest ładny i... i wielki. - odpowiedziałam cała w szoku.
- Cieszę się, że Ci się podoba. - pocałował mnie w policzek. Loczek wziął moje walizki i zaniósł na górę. Ja natomiast jeszcze chwilę rozejrzałam się po domu po czym poszłam na górę.
- Whow. - tyle zdołałam z siebie wydusić, gdy zobaczyłam naszą sypialnię.
- I jak? - Harry popatrzył na mnie.
- Cudowna. - podeszłam do chłopaka i wpiłam się w jego usta.
- Kocham Cię wiesz? - loczek popatrzył się na mnie gdy tylko się od siebie odsunęliśmy.
- Ja Ciebie też.
- Pomóc Ci w wypakowywaniu?
- Nie, nie musisz. - rzuciłam.
- To ja w takim razie pójdę i zrobię kolację. - pocałował mnie i wyszedł.
*** oczami Harry'ego ***
Przebudziłem się i odwróciłem się na drugi bok. Zdziwiłem się, bo Aly nie było obok mnie. Wstałem i wyszedłem z pokoju. Spojrzałem na drzwi łazienki. Światło było zgaszone, więc jej tam nie było.
- Aly? Aly gdzie jesteś? - wszedłem do kuchni. Tam też jej nie było. Po chwili usłyszałem ciche łkanie. Aly siedziała skulona w kącie i płakała. Podbiegłem do niej. - Aly co się stało? - spytałem.
- Harry? Co Ty tu robisz? - popatrzyła na mnie zapłakanymi oczami.
- Mieszkam. Razem z Tobą. Nie pamiętasz?
- Gdzie ja jestem? - spytała przerażona. Co jest? Co jej się nagle stało?
- Przecież jesteś w Anglii i mieszkasz razem ze mną. Dzisiaj się do mnie przeprowadziłaś. - próbowałem ją objąć, ale mnie odepchnęła.
- Jak to mieszkam w Anglii i to w dodatku z Tobą? Przecież ja mieszkam we Włoszech! - krzyknęła. - Ty mnie przecież nie kochasz!
- Aly co Ty bredzisz?!
- Powiedziałeś, że mnie nie kochasz i nienawidzisz! Powiedziałeś mi to w oczy!
- Co się z Tobą dzieje? - popatrzyłem na nią. Ona dalej siedziała w tym zasranym kącie i płakała. Wziąłem telefon i zadzwoniłem do Luke'a.
- Halo? - usłyszałem zaspany głos.
- Cześć tu Harry. - powiedziałem zdenerwowany.
- Wiem. Wyświetliło mi się, że dzwonisz.
- Pomóż mi! Błagam!
- Harry o co chodzi?
- Aly. Ona... Coś się z nią dzieje.
- Ale co dokładnie.
- Mówi coś, że jej nie kocham i nienawidzę. Nie wie gdzie jest, myśli, że dalej jest we Włoszech.
- W jej kosmetyczce powinno być niebieskie opakowanie z tabletkami. Daj jej jedną i powinno być dobrze. Powinna zasnąć. Jeśli nie zaśnie to przywieź ją do mnie.
- Okey. - rozłączyłem się i pobiegłem na górę. Znalazłem opakowanie i zbiegłem na dół. Dołował mnie jej widok. Wziąłem szklankę wody i podszedłem do niej.
- Zostaw mnie!
- Aly weź to. - podałem jej tabletkę. Wzięła ją niechętnie i popiła wodą. Po niedługiej chwili uspokoiła się.
- Harry co się ze mną działo? - spytała.
- Nic. Nic. - wziąłem ją na ręce i zaniosłem do sypialni. Położyłem ją i przykryłem kołdrą. Chciałem wyjść z sypialni.
- Hazz gdzie idziesz?
- Na dół do salonu.
- Nie. Zostań tutaj.
- Jesteś pewna?
- Tak. - zrobiłem tak jak chciała. Położyłem się obok niej. Napisałem jeszcze do Luke'a, że wszystko w porządku i przytuliłem ją. Po chwili zasnąłem.
niedziela, 25 sierpnia 2013
Rozdział 35
- Harry ja nie wiem czy to jest dobry pomysł. - oznajmiłam.
- Proszę Cię Aly. - prosił.
- Nie to, że nie chce zamieszkać razem z Tobą. Tylko chodzi mi o Luke'a i Josh'a. Nie chce ich zostawiać samych.
- Przecież mogą zamieszkać z nami. - zatkało mnie.
- Harry jesteś tego pewien?
- Tak. - uśmiechnął się. - Mam z nimi porozmawiać? - popatrzył na mnie.
- To ja z nimi porozmawiam. - uśmiechnęłam się, a loczek mnie pocałował. Spacerowaliśmy jeszcze dłuższą chwilę, po czym Harry odprowadził mnie do domu. Pożegnałam się z nim i weszłam do domu. Zdjęłam kurtkę, buty i ruszyłam w stronę salonu skąd dobiegały śmiechy.
- Hej. - uśmiechnęłam się do nich siadając na fotelu.
- Mów jak tam randka. - rzucił Josh.
- Randka jak randka. - mruknęłam.
- Mów co Cię gryzie. - Luke popatrzył na mnie.
- Bo Harry poprosił mnie, żebym z nim zamieszkała.
- No to w czym problem? - brat popatrzył na mnie.
- W tym, że ja nie chce Was zostawić samych. - chłopcy wybuchnęli śmiechem. Popatrzyłam na nich jak na głupich.
- Nami się nie martw. - Josh.
- Ale ja chciałabym mieć Was blisko, a jak wyprowadzę się stąd to będę daleko Was.
- Też będziemy za Tobą tęsknić. Jeśli o to chodzi. - oznajmił Josh.
- Harry się zgodził, żebyście zamieszkali z nami.
- Wiesz co. Skoro chcesz mieć nas blisko, to zgoda. - oznajmił Luke.
- Jejku naprawdę. - pisnęłam radośnie.
- Ale... - popatrzył na mnie.
- Ugh. No mów. - Przeprowadzimy się razem o Londynu, ale nie zamieszkamy z Wami.
- Co? Ale jak to? - spytałam.
- Razem z Josh'em zamieszkamy w domu po mojej babci. Wtedy nie będziemy Wam przeszkadzać, ale będziemy blisko Ciebie.
***
Z tych emocji nie mogłam zasnąć. Wierciłam się na łóżku. Wzięłam telefon i zadzwoniłam do Harry'ego.
- Słucham. - usłyszałam zaspany głos loczka.
- Hej Harreh. Obudziłam Cię? - spytałam.
- Nie. Zresztą Tym zawsze możesz mnie budzić.
- Już tak nie słodź.
- Coś się stało? - spytał.
- Rozmawiałam z Josh'em i Luke'iem.
- I jak?
- Zgodzili się, ale nie będą mieszkać z nami.
- To gdzie?
- U babci Luke'a.
- Wiesz, że Cię kocham, prawda? - spytał.
- Umm nie, nie wiem. - zaśmiałam się.
- Zawsze musisz się droczyć?
- Zawsze.
- Czyli jutro możemy zacząć przeprowadzkę?
- Jutro?!
- Żartowałem.
- Przyjdziesz jutro do nas? - zapytałam.
- Tak, bo musimy omówić szczegóły.
- No okey. To do jutra. - rzuciłam.
- Kocham Cię. - usłyszałam.
- Ja Ciebie też. - odpowiedziałam i odłożyłam słuchawkę. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam.
------------------------------------------------
Dziękuje wszystkim, którzy czekali. Przepraszam Was, że nie dodawałam rozdziałów, ale wiecie kara. Na drugi raz mam nauczkę by nie pyskować mamie c; Postaram się być grzeczna, żeby nie dostać kolejnej kary :) Dziękuje i kocham Was <33
Subskrybuj:
Posty (Atom)