środa, 31 lipca 2013

Rozdział 18

- Ta nie, ta też nie... - grzebałam mamie po szafie szukając jakiejś sukienki.
- Aly zwariowałaś?!
- Czekaj zaraz przyjdę. - rzuciłam i poszłam do swojego pokoju.

***
- Chyba śnisz. Nie włożę jej! - zaprotestowała moja rodzicielka.
- Czemu?
- Bo jestem na nią za stara!
- Nie przesadzaj. Masz dopiero 36 lat.
- To nie znaczy, że mam się ubierać jak nastolatka! - oznajmiła.
- Nie dyskutuj ze mną i idź się ubrać. - po 10 minutach moja mama przyszła ubrana w http://www.ubiore.pl/style/139446/. Wyglądała ślicznie. - I jak? - zapytałam.
- Wow.
- Też tak myślę. - uśmiechnęłam się.
- To ja idę. - oznajmiła.
- Baw się dobrze! - krzyknęłam gdy zamykała drzwi.
- Ty również. - uśmiechnęła się do mnie.
- T-To Twoja mama? - spytał Harry gdy weszłam do pokoju.
- też jej nie poznałam. - zaśmiałam się.
- Chodź coś Ci pokaże. - rzucił i poprowadził mnie do okna.
- Awwww jak słodko. - przed domem chłopców stał Niall z Lily i się całowali.
- Halo? - do Harry'ego zadzwonił telefon. - Co? Teraz? Dobrze zaraz będziemy. - oznajmił smutnym głosem.
- Kto to? - spytałam.
- Paul. Mamy być na próbie.
- No to idź. - pocałowałam go w policzek.
- Będę tęsknił. - rzucił.
- Już nie przesadzaj. - zaśmiałam się.

***
- Widziałam Cię! - powiedziałam gdy do pokoju weszła Lily.
- Co?
- Nie udawaj. - popatrzyłam na nią z rogalem na twarzy.
- Ale ja naprawdę nie wiem o co Ci chodzi. - rzuciła.
- Matko. - zaśmiałam się. - Chodzi mi o Ciebie i Niall'a.
- A to tylko taki tam przyjacielski całus. - wymamrotała.
- Tak już to widzę.
- A Ty w ogóle skąd wiesz?! - spytała.
- Widziałam Was przez okno. Zresztą Harry też Was widział.
- Kurde. - zarumieniła się, a ja zaczęłam się śmiać.

***
Od: Harry
Treść: Słońce, nie czekajcie na nas z Lily. Próba się przeciągnęła.
Kocham Cię i się nie złość. Harry xx
Do: Harry
Treść: Okey, rozumiem. Też Cię kocham. Aly xx

- Lily chodź idziemy spać. - oznajmiłam w stronę przyjaciółki.
- Nie czekamy na chłopców? - spytała.
- Harry mi napisał, że próba im się przeciągnęła i mamy na nich nie czekać.
- No okey. - rzuciła. Chwilę później zasnęłam.

wtorek, 30 lipca 2013

Rozdział 17

*** rano ***
*** oczami Aly ***
Obudziłam się wtulona w Harry'ego. Jego ręka spoczywała na mojej talii. Odwróciłam się powoli tak aby patrzyć na jego twarz. Popatrzyłam na niego i jego loki opadały na jego policzki. Wtedy do mnie dotarło, że on naprawdę mnie kocha. Jeśli by tak nie było, to by nie został ze mną przez całą noc. Czuję się jak kretynka, bo on mnie kocha i zrobiłby dla mnie wszystko, a ja nie jestem pewna swoich uczuć. Wygramoliłam się z łóżka i zeszłam na dół. Jak zwykle mamy nie było. Postanowiłam, że zrobię śniadanie, ale najpierw poszłam wziąć szybki prysznic. Z powrotem wróciłam do kuchni i postanowiłam zrobić tosty.
- Śpiący królewiczu wstawaj na śniadanie. - loczek zakrył się kołdrą. - Harry! Wstawaj! - podeszłam bliżej i to był właśnie błąd, bo Hazz wciągnął mnie na łóżko. - Harry puść mnie!
- Nie.
- No proszę. - przytulił mnie do siebie.
- Niech pomyślę. - udał, że się zastanawia. - Nie. - rzucił po chwili i zaczął mnie łaskotać.
- Ha-Harry prze-przestań.
- Jak dasz mi buziaka.
- Niech stracę. - pocałowałam go. Chwilę później leżeliśmy z powrotem na łóżku. Wtuliłam się w niego.
- Mogę mieć do Ciebie parę pytań? Bo tak naprawdę nic o Tobie nie wiem. Tylko tyle, że jesteś wredna. - zaśmiał się.
- Ej!
- Przepraszam.
- Jak musisz to pytaj. - oznajmiłam.
- Miałaś kogoś przede mną?
- Tak.
- Kochałaś go?
- Nie.
- Dlaczego? - nie dawał za wygraną.
- Bo był ze mną dla jednego. - odpowiedziałam odwracając się.
- Co za dupek.
- Masz jeszcze jakieś pytania. - odwróciłam się do niego.
- Właściwie to jedno. Dziewica?
- Harry! - zdenerwował mnie.
- Czyli tak, bo się zaczerwieniłaś.
- Głupi jesteś wiesz?
- Ale Twój. - przybliżył się do mnie i wpił się w moje usta.
- Ekhem. Nie przeszkadzam Wam? - do pokoju weszła moja mama.
- Mamo? Co Ty tu robisz? - zapytałam zdezorientowana.
- Raczej co Wy robicie?! - no tak. Leżałam na Harry'm, a ten był w samych bokserkach.
- To nie jest tak jak myślisz.
- A jak?!
- My nic. - zaczął Harry.
- Właśnie widzę.
- Mamo myślisz, że jakbym już miała to robić to bym robiła to w domu?
- Alien!
- Żartowałam. Po prostu źle się wczoraj poczułam, Harry mnie przywiózł i kazałam mu zostać.
- Powiedzmy, że wierzę. Słuchaj wychodzę i nie wiem o której wrócę. - oznajmiła.
- A gdzie? - dopytywałam.
- Mam randkę. - uśmiechnęła się.
- Żartujesz? I chcesz iść tak ubrana?!
- No. - oznajmiła.
- Nie pozwolę Ci na to. - rzuciłam i pociągnęłam ją w stronę jej pokoju.

Ogłoszenie!! Jeśli macie pytania do mnie lub co do opowiadania to zapraszam na mojego ask'a http://ask.fm/IwCcIa

poniedziałek, 29 lipca 2013

Rozdział 16

- Lily idziesz się przejść? - zwróciłam się w stronę przyjaciółki.
- Nie. - oznajmiła.
- Trudno, to ja idę sama. - rzuciłam.
- Ja z Tobą pójdę. - zaproponował Harry.
- Nie! Sama pójdę. - warknęłam. Szłam wolno plażą. Przyglądałam się wesołym dzieciom i ich rodzicom. Kilka łez spłynęło po moim policzku.
- Dlaczego nie może być tak jak dawniej? - zapytałam sama siebie. Kilka łez spłynęło po moich policzkach. Wtedy zobaczyłam jego. Tego dupka co zostawił mnie i mamę. Jak gdyby nigdy nic, bawi się ze swoim 'nowym' dzieckiem. No tak w końcu ja mu się znudziłam. Szłam dalej plażą, ale tym razem spuściłam głowę na dół, tak aby mnie nie poznał.
- Alien! Dziecko! - nie, nie, nie. Czy on to powiedział do mnie? Zaczęłam się rozglądać i on szedł w moją stronę. - Alien zaczekaj! - krzyknął gdy zaczęłam biec.

*** oczami Harry'ego ***
Aly nie było już od dobrej godziny. Zaczynałem się martwić. Zresztą tak jak wszyscy.
- Może do niej zadzwonimy? - zaproponował Liam. Wziąłem telefon i zadzwoniłem do niej.
- Harry nie dzwoń. Zostawiła swój telefon. - oznajmiła Lily.
- Zajebiście! I co my teraz zrobimy? - zacząłem panikować.
- Harry uspokój się. - Liam.
- Jak mam się uspokoić jak nie ma Aly!
- Słuchaj Ty jedź razem z Lily i Niall'em do jej domu. Może po prostu tam poszła.
- Aly masz klucze? - zwróciłem się do blondynki. Ta tylko skinęła potwierdzająco głową. Po 15 minutach byliśmy pod jej domem. Wybiegłem z auta i skierowałem się w stronę drzwi.
- Harry uspokój się. - powiedział Niall.
- Lily szybko, proszę Cię.
- Już, już. - oznajmiła blondynka i otworzyła drzwi. Szybko pobiegłem do pokoju Aly. Nie pukając wszedłem do środka.
- Aly! Skarbie! - moja myszka leżała skulona na łóżku i płakała. Mocno ją przytuliłem.
- Ha-Harry? C-Co Wy tu robicie? - wyjąkała.
- Wiesz jakiego nam strachu narobiłaś! - krzyknęła Lily.
- J-Ja przepraszam.
- To przeze mnie tu uciekłaś? Prawda? - zapytałem unosząc jej podbródek tak aby patrzyła mi w oczy.
- Nie Harry. To nie przez Ciebie. - znowu uroniła kilka łez.
- Skarbie nie płacz. Co się stało?
- Znowu go widziałam. Znowu chciał ze mną rozmawiać.
- Twój ojciec?
- Tak. - zaczęła szlochać. - Jak gdyby nigdy nic był na plaży ze swoją 'nową' żoną i dzieckiem. Mnie nigdy nie zabrał na plażę czy do wesołego miasteczka. Nagle teraz gdy mnie zobaczył po takim czasie, to sobie o mnie przypomniał.
- Słońce. Nie warto przejmować się jakimś dupkiem.
- Łatwo Ci mówić.
- Nie płacz już. - mocno ją przytuliłem.
- Harreh?
- Mhm.
- Przepraszam Cię za tamto na plaży.
- Nie, to ja przepraszam. - pocałowałem ją w czubek nosa.
- Kocham Cię.
- Ja Ciebie tez. - pocałowałem ją. Ten pocałunek był inny niż wszystkie. Jakby to ująć. Pełen miłości. Kocham Aly z całego serca i mam nadzieję, że ona kocha mnie tak samo. Bo wiem, że ona jest tą jedyną.

niedziela, 28 lipca 2013

Rozdział 15

*** rano ***
*** oczami Aly ***
Przeciągnęłam się niezdarnie i popatrzyłam na zegarek. Wskazywał on godzinę 9.15.
- Cholera! - krzyknęłam.
- C...Co jest? - spytała zaspana Lily.
- Jest po 9, a jesteśmy umówieni z chłopakami na 10. Zbieraj się!
- Żartujesz?! Przecież nie zdążę się wyszykować! - zaczęła panikować.
- Ty się tak nie odwalaj, bo jedziemy nad wodę.
- Serio? - przewróciła oczami.
- Serio, serio. Ty idź do łazienki na górę, a ja pójdę na dół.
- Okey. - rzuciła moja przyjaciółka. Chwilę później byłam już ubrana w http://www.ubiore.pl/style/139151/. Wbiegłam szybko na górę do pokoju i zobaczyłam Lily ubraną w http://www.ubiore.pl/style/139143/. Wzięłam dwa koce z szafy i zeszłam razem z przyjaciółką na dół. Mama rano spakowała nam do koszyka jedzenie. Równo o 10 usłyszałam dzwonek. Poszłam otworzyć i w drzwiach stanął Harry.
- Cześć skarbie. - powiedział całując mnie w policzek. Wszedł do domu i udał się do kuchni. Zaraz za nim wszedł Niall.
- O jedzenie! - krzyknął uradowany gdy zobaczył koszyk.
- Zapomnij. To jest nad jezioro. - zabrałam go.
- Daj ja to wezmę. - oznajmił Harry.
- Chodźcie. - rzucił Niall.
- Już chwila tylko znajdę klucze. - powiedziałam.
- Ja je mam. - zaśmiała się Lily. Zamknęłam porządnie drzwi i udaliśmy się do reszty. Harry zapakował koszyk z jedzeniem oraz koce do swojego samochodu.
- To tak. Ja, Niall, Aly i Lily jedziemy razem, a Wy róbcie co chcecie. - zaśmiał się Harry.
- Wiesz co Harry jesteś chamski! Może ja chcę jechać z Liam'em i Danielle. - rzuciłam na co wszyscy wybuchli śmiechem.
- Dobra jedźcie, a my sobie jakoś poradzimy. - oznajmił Louis.
- Och dziękuję za pozwolenie. - zażartował Harry.
- Uważaj sobie. Pamiętaj, że jedziemy nad wodę. - zaśmiał się Lou.
- Już się boję. - rzucił wsiadając do samochodu. Po 30 minutach byliśmy na miejscu. Razem z Lily rozłożyliśmy koce.
- A Wy macie zamiar w ciuchach do wody wchodzić? - spytał Niall.
- Nie. - powiedziałyśmy razem z Lily. Chwilę później dojechała reszta. Razem z dziewczynami zaczęłyśmy się opalać.
- To co Niall. Zaczynamy zabawę? - usłyszałam głos Harry'ego.
- Zaczynamy. - odpowiedział blondyn. Podniosłam się na łokciach i zobaczyłam, że idą w naszą stronę. Szybko wstałam i zaczęłam biec. Lily zrobiła to samo. Nie miałyśmy szans, bo chłopaki złapali nas szybko. Złapali nas i poszli z nami do wody.
- Niall proszę Cię. Nie waż się mnie wrzucać do tej wody! - krzyczała Lily.
- Ups. - powiedział blondyn i ją wrzucił.
- Horan Ty głupku! Ta woda jest lodowata! - znowu zaczęła krzyczeć.
- Harry proszę Cię tylko mnie nie wrzucaj. - zaczęłam widząc co Niall zrobił z Lily.
- Hmmm, a co z tego będę miał? - zapytał.
- Hmm nie uderzę Cię.
- Nie, tak to się nie bawię. Chcę buziaka.
- Zapomnij. - prychnęłam. Nie zdążyłam nic więcej powiedzieć, bo loczek mnie wrzucił do lodowatej wody. - Styles kretynie! Ja...Pływać...Nie...Umiem... - udałam, że się topię.
- Matko Aly. - tak jak myślałam przypłynął mi na 'ratunek'. Zaczęłam go zatapiać.
- Widzisz masz za swoje. - rzuciłam wychodząc z wody. Wkurzona usiadłam obok Lily. Reszta pękała ze śmiechu. Jednak mi i Lily wcale do niego nie było.

sobota, 27 lipca 2013

Rozdział 14

*** godzinę później ***
Po skończonej obiadokolacji chłopcy odwieźli nas do domu.
- To kiedy się znowu widzimy? - spytał Harry obejmując mnie w talii.
- Na razie chcę spędzić czas z Lily.
- Aly nie przejmuj się mną. - uśmiechnęła się moja przyjaciółka.
- Kochana przypominam, że nie widziałyśmy się długo. - rzuciłam.
- Matko niecały miesiąc. - zaśmiała się.
- Do zobaczenia. - oznajmiłam.
- Ej, a buziak na do widzenia! - krzyknął Harry.
- Za późno. - rzuciłam wchodząc do domu. 

*** oczami Harry'ego ***
Gdy tylko pożegnaliśmy się z dziewczynami Niall zrobił się jakiś inny. Taki bardziej smutny.
- Nialler co jest? - zapytałem siadając obok niego na kanapie.
- Nic. - mruknął.
- Hmmm niech zgadnę Lily. - oznajmiłem na co blondyn się zarumienił.
- A Ty skąd wiesz?
- Po pierwsze gdy chodziliśmy i zwiedzaliśmy cały czas patrzyłeś na nią, a po drugie gdy teraz powiedziałem jej imię to się zarumieniłeś.
- Nie, wcale nie. - rzucił szybko.
- Wmawiaj sobie. - oznajmiłem wychodząc z salonu. Poszedłem do swojego pokoju i zadzwoniłem do Aly.
- Słucham? - usłyszałem jej głos.
- Nie mów słucham, bo... - nie dała mi dokończyć.
- Harry!
- Żartowałem. - zaśmiałem się. - Słuchaj jest sprawa. Trzeba jakoś połączyć Lily i Niall'a.
- No nareszcie. Miałam już do Ciebie o to dzwonić.
- To już się nie podobam Lily? - powiedziałem smutnym głosem.
- Głupek!
- Też Cię kocham, a i bądźcie jutro gotowe.
- Po co?
- Dowiesz się wszystkiego jutro. Kocham Cię.
- Ja Ciebie też. - oznajmiła rozłączając się. Zszedłem z powrotem do salonu. Akurat wszyscy tam byli.
- Chłopaki co Wy na to żeby jechać jutro nad jezioro? - usiadłem między Liam'a, a Louis'a.
- To nie jest taki całkiem zły pomysł. - rzucił Zayn.
- Ja nie jadę. - mruknął Niall.
- Stary jedziesz i kropka. - oznajmiłem. - Aly i Lily też będą. - uśmiechnąłem się cwaniacko.
- Mamy dzwonić do Eleanor, Danielle i Perrie. - spytał Liam.
- Tak. - odpowiedziałem wychodząc z pokoju.
- Tym razem co chcesz? - zadzwoniłem do Aly.
- O tym razem nie powiedziałaś 'słucham'. - zaśmiałem się.
- Do rzeczy Harry.
- No więc tak. Jutro macie być gotowe koło 10. A. I ubierzcie stroje kąpielowe.
- Stroje? Po co?
- Jedziemy nad jezioro.
- Nad jezioro?! Harry nie mogłeś wymyślić coś lepszego?
- Ciesz się, że w ogóle coś wymyśliłem! - prychnąłem.
- Przepraszam.
- Nie no to ja przepraszam. Jesteśmy jeden dzień razem, a ja już się z Tobą kłócę.
- Harry to też moja wina, więc nie zwalaj wszystkiego na siebie. - oznajmiła.
- Kocham Cię Jackson.
- Ja Ciebie też Styles. - rozłączyłem się. Poszedłem wziąć prysznic i położyłem się spać.

Rozdział 13

- Lily wiem, przepraszam. Wiem to jest Twój ulubieniec, ale naprawdę miłości się nie wybiera. - patrzyłam w podłogę naprawdę była ona interesująca.
- Nawet nie wiesz jak się cieszę. - pisnęła i mnie przytuliła.
- Co? Ale nie rozumiem.
- Gdybyś chociaż trochę mnie słuchała w Dublinie to byś wiedziała, że Harry nie jest moim ulubieńcem.
- Ale przecież on był Twoim ulubieńcem.
- On już dawno nim nie jest. - zaśmiała się. - Jeśli chcesz zapytać kto nim jest to odpowiem Ci, że Niall.
- No co Ty?! - wyszczerzyłam oczy ze zdumienia. Czyli jest szansa, że oni będą razem. - Dobra chodź. - pociągnęłam ją w stronę salonu. Pobiegłam i wtuliłam się w Harry'ego.
- Twoja przyjaciółka nie będzie zła? - spytał.
- Nie, a Ty skąd wiesz?
- A jak myślisz?
- Horan. - przewróciłam oczami.
- Aly odkleicie się od siebie i pokażesz mi Londyn. - powiedziała moja przyjaciółka.
- Ja Ci mogę go pokazać. - oznajmił Niall.
- O będzie z tego miłość. - zaśmiał się Harry na co Niall i Lily się zaczerwienili. Nagle do Niall'a zadzwonił telefon.
- Halo? Demi? - zaczął. Widziałam jak Lily lekko się zasmuciła. - Co? Wybacz nie przyjadę. Obiecałem coś komuś i dotrzymam słowa. - powiedział i się rozłączył. Lily się uśmiechnęła.
- To co idziemy? - zwrócił się blondyn w stronę mojej przyjaciółki.
- Okey.
- Ej to może my też pójdziemy, bo w sumie odkąd tu mieszkam nie widziałam Londynu do końca. - oznajmiłam.
- Dobra.
- To my idziemy się przebrać i za chwilę wracamy. - pociągnęłam przyjaciółkę.

*** pół godziny później ***
Rzem z Lily gotowe ruszyłyśmy z powrotem do domu chłopców. Niall i Harry byli też gotowi i czekali przed domem.
- To co jedziemy? - zapytał blondyn. Pokiwałyśmy głowami przytakując.
- Co chcecie najpierw zobaczyć? - Harry.
- Zdajemy się na Was. - zaśmiałam się. Po chwili już jechaliśmy.

*** kilka godzin później ***
Zwiedziliśmy cały Londyn. Strasznie bolą mnie nogi nie wiem jak Lily.
- Może teraz pójdziemy coś zjeść? - zaproponowałam.
- O to jest dobry pomysł. - oznajmił Niall. Chwilę później byliśmy w Nando's. Zamówiliśmy jedzenie i rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym.
- Aly wiesz jak bez Ciebie jest nudno w Dublinie. - rzuciła nagle Lily.
- Wiem. Nawet nie wiesz jak bardzo za nim tęsknie.
- Teraz bez Ciebie i Dylan'a będzie naprawdę nudno.
- A właśnie co z nim? Gdzie się wyprowadził?
- Nie wiem. Nic nie chciał powiedzieć.
- O to państwa zamówienie. Smacznego. - kelnerka przyniosła nasze zamówienie.

Lily

piątek, 26 lipca 2013

Rozdział 12

- Lily! - krzyknęłam uradowana do słuchawki.
- Aly nie drzyj się!
- A no tak przepraszam. Słuchaj mama się zgodziła i możesz przyjechać. - usłyszałam tylko pisk przyjaciółki.
- Jak dobrze pójdzie to przylecę do Ciebie za jakiś tydzień. - powiedziała.
- Czekam. - rzuciłam po czym się rozłączyłam.

*** tydzień później ***
Jutro ma przyjechać do mnie Lily. Strasznie się tego boję. W dodatku zaczynam mocniej zakochiwać się w Harry'm. Najlepsze w tym jest, że czytam opowiadania, które czyta moja przyjaciółka o chłopcach. Przez nie, moje uczucie do Harry'ego staję się silniejsze. Co się ze mną dzieję?

*** kilka godzin później ***
Skończyłam czytać Dark'a z Harry'm. Te opowiadanie mi uświadomiło, że to nie może tak być. Zerwałam się z łóżka wyłączając laptopa i zeszłam na dół. Ubrałam buty oraz kurtkę i wyszłam z domu. Poszłam do domu chłopców. Zadzwoniłam i w drzwiach stanął Niall.
- Aly?
- Tak to ja. Mogę wejść? - zapytałam i blondyn odsunął się tak żebym mogła swobodnie wejść. - Jest Harry?
- No jest. - widać było, że się zdziwił, że zapytałam o loczka. - Harry! - krzyknął i loczek wszedł do korytarza. Niall poszedł z powrotem do salonu.
Aly? - zapytał zdziwiony. No tak. W sumie to się nie dziwię, bo od tamtego dnia nie pojawiłam się u chłopaków, a jak przychodzili to bez Harry'ego.
- Styles coś Ty ze mną zrobił?
- Co? O co... - nie dałam mu dokończyć tylko wpiłam się w jego usta.
- Kocham Cię durn... - tym razem to on nie dał mi dokończyć i mnie pocałował.
- Ja Ciebie też.

*** następny dzień ***
- Lily no chodź, mam dla Ciebie niespodziankę! - pociągnęłam przyjaciółkę.
- Matko Aly nawet nie dasz mi się rozpakować. To nie może zaczekać?
- Uwierz mi że nie. - uśmiechnęłam się do niej. Zaciągnęłam ją do domu chłopaków.
- Ej ogłupiałaś! Posądzą nas o włamanie się do cudzego mieszkania. - powiedziała gdy tylko pociągnęłam za klamkę. Ja tylko się zaśmiałam i weszliśmy do środka.
- Gotowa? - spytałam. Lily tylko pokiwała twierdząco głową. - Pozwól iż zasłonię Ci oczy. - poprowadziłam ją do salonu i odkryłam jej oczy.
- Cześć. - chłopcy powiedzieli chórem.
- C...Czy to? - wyjąkała.
- Tak. - zaśmiałam się. - Twoi idole są moimi sąsiadami.
- Żartujesz prawda?
- Nie. Patrz oni są naprawdę prawdziwi. - uszczypnęłam każdego z nich.
- Aly ogłupiałaś?! - wkurzył się blondyn.
- Matko to oni! - pisnęła uradowana Lily. - Jestem Lily. - powiedziała witając się z każdym z nich. Nialler'owi chyba się Lily troszkę spodobała.
- Lily będę musiała Ci coś powiedzieć. - spuściłam głowę patrząc się w podłogę. - To Ci się nie spodoba.
- Możesz jaśniej?
- Chodź. - pociągnęłam ją w stronę korytarza. - Chodzi o to, że ja i Harry jesteśmy ze sobą.
- Co?!

czwartek, 25 lipca 2013

Rozdział 11

- Aly nie będę tego przed Tobą ukrywał. Podobasz mi się i to cholernie. Ja chyba się w Tobie zakochałem. - zaniemówiłam. Wiedziałam, że mu się podobam, bo Niall mi powiedział, ale i tak byłam bardzo zdziwiona. - Aly błagam, powiedz coś. - wymamrotał.
- Co ja mam Ci powiedzieć?
- Powiedz, że czujesz to samo.
- Harry skłamałabym mówiąc, że też coś do Ciebie czuje.
- Czyli Ty nic do mnie nie czujesz?
- Wybacz.
- Wiedziałem. Zapomnij o tym co Ci powiedziałem.
- Harry. - złapałam go za ramię.
- Zostaw mnie! Nie wiem jak mogłem się w Tobie zakochać! Nie dziwię się, że Twój ojciec się do Ciebie nie odzywał! Jesteś wredna i zbyt szybo oceniasz ludzi! - krzyknął na mnie.
- Harry jak mogłeś? - miałam łzy w oczach.
- Aly! Aly zaczekaj! - wołał za mną jednak ja uciekłam do domu. Wbiegłam trzaskając drzwiami.
- Co tak szybko? - zapytał Niall. - Co jest? - podbiegł do mnie gdy zobaczył mnie zapłakaną.
- Nic. - odrzuciłam i pobiegłam do siebie do pokoju. Zaraz za mną wszedł blondyn.
- Mów co się stało. Natychmiast!
- Harry powiedział mi, że się we mnie zakochał, a ja głupia mu powiedziałam, że nic do niego nie czuję. - niebieskooki mnie przytulił. - Potem powiedział mi, że się nie dziwi, że mój ojciec się do mnie nie odzywa, że jestem wredna.
- Mała nie płacz. - głaskał mnie po włosach. - Uspokój się. - powiedział uśmiechając się do mnie. Odwzajemniłam uśmiech i blondyn wyszedł z pokoju. Ogarnęłam się i zeszłam na dół. Usłyszałam kłótnie między chłopakami.
- Ty debilu! Jak mogłeś tak na nią naskoczyć! - krzyczał na niego Louis.
- Poniosło mnie.
- To za mało powiedziane! - tym razem to Liam na niego krzyknął.
- Wiem, przepraszam.
- To nie nas masz przepraszać tylko Aly! - Zayn.
- Chłopaki dość! - wtrąciłam. - Dajcie mu spokój! To tylko moja wina, że mi tak powiedział. - popatrzyłam na nich. - I wiesz co Styles? - zwróciłam się do loczka. - Masz rację co do mnie. - do moich oczu znowu napłynęły łzy.
- Aly tak bardzo Cię przepraszam. J...Ja nie chciałem Ci tego powiedzieć. - jego głos się łamał tak jakby miał zaraz się popłakać.
- Ale powiedziałeś. Wiesz co cieszę się z tego, bo przynajmniej wiem co o mnie myślisz.
- Ja bardzo przepraszam. - podszedł do mnie i mnie przytulił. Odwzajemniłam uścisk wtulając się w jego szyję. Zaczął szlochać.
- Harry nie płacz, bo wychodzisz na babę. - rzuciłam na co wszyscy zaczęli się śmiać. - To ja przepraszam.
- Nie masz za co. Nie musisz odwzajemniać moich uczuć, ale wiedz, że będę na to czekał. - uśmiechnął się. Miałam ochotę się na niego rzucić i wpić się w jego usta, ale nie mogę.

*** następny dzień ***
- Wróciłam! - usłyszałam głos mojej mamy.
- Mamo! - rzuciłam jej się na szyję.
- No nie wierzę. Chłopcy co zrobiliście z moją córką? - zaśmiała się.
- Nic, a co mieliśmy jej zrobić? - zapytał zdenerwowany Niall.
- Żartowałam. Chodzi o to, że moja Alien nigdy jeszcze mnie tak nie witała.
- Powinnaś się cieszyć, a Ty jeszcze marudzić. I nie jestem Alien!
- No tak zapomniałam. - zaśmiała się.
- To co mamuś będzie mogła do mnie Lily przyjechać.
- To zależy czy byłaś grzeczna.
- Była. - powiedzieli chórem chłopcy.
- No to w takim razie niech stracę. - uśmiechnęła się.
- Naprawdę? Dziękuję. - pisnęłam z radości.
- A co z Dylan'em? Z tego co mi się kojarzy to też chciałaś żeby przyjechał.
- Tak, ale. - wielka gula stanęła w moim gardle. - On się wyprowadza z Dublinu.
- Przykro mi. - rzuciła. - Dobra leć na górę zadzwonić do Lily i się umówcie kiedy przyjeżdża.
- Dzięki mamo. - pocałowałam ją w policzek. - Na razie chłopaki. - rzuciłam im na pożegnanie na co oni mi tylko pomachali.

środa, 24 lipca 2013

Rozdział 10

Popatrzyłam w stronę uchylających się drzwi. Stanął w nich Niall. Kamień spadł mi z serca, że to on, a nie Harry.
- Mogę? - zapytał nieśmiało.
- Jasne. - uśmiechnęłam się.
- Czemu płakałaś? - walnął prosto z mostu.
- Co ja? Nie, ja nie płakałam. - głoś mi się jeszcze łamał.
- Aly mnie nie oszukasz. Zresztą masz czerwone i podpuchnięte lekko oczy. - rzucił. Cholera. - To przez Taylor? Jesteś zazdrosna?! Zgadłem prawda? - uśmiechnął się triumfalnie.
- Nie, nie zgadłeś.
- Kłamiesz?! - zarzucił.
- Nie!
- Tak i ja to widzę.
- No dobra to, że przez Taylor to miałeś rację, ale co do drugiego to nie.
- Aly nie oszukuj samej siebie.
- Nie oszukuje!
- Tak oszukujesz, bo wiem, że on Ci się podoba.
- No dobra. - przyznałam ze spuszczoną głową. - Ale i tak co z tego jak on ma dziewczynę. Zresztą i tak nawet gdyby nie miał to nie mogłabym z nim być. - dodałam po chwili.
- Taylor to nie jest jego dziewczyna! Ona jest psychiczna. Harry z nią zerwał dawno temu, a ta nie chce mu dać spokoju. Dlaczego niby nie mogłabyś z nim być?
- Wspominałam Wam o tej mojej koleżance. No więc ona najbardziej lubi Harry'ego. Można powiedzieć, że ona jest w nim zakochana.
- I Ty jako dobra przyjaciółka nie chcesz jej zranić. - pokiwałam twierdząco głową. - Aly nie patrz na to, że możesz ją zranić. Wiem, że jest to Twoja przyjaciółka. - już otwierałam usta żeby coś powiedzieć. - Harry czuje to samo. - cholera skąd on wiedział.
- Dzięki Nialler. - uśmiechnęłam się do niego.
- Chodź pójdziemy na dół. - zaproponował. Zgodziłam się. Zeszliśmy na dół.
- Ta idiotka mnie wykończy nerwowo. Nie może ona dać mi spokoju? - usłyszałam głos Harry'ego. Zerwał się z miejsca gdy zobaczył, że weszłam do salonu. - Aly ja przepraszam Cię za Taylor. Ona nie jest moją dziewczyną.
- Harry nie musisz mi się tłumaczyć.
- Ale ja chce.
- Słuchaj nie chce jednak wiedzieć. - rzuciłam. - Idę do sklepu. Chcecie coś? - zapytałam wszystkich.
- Mi możesz coś kupić. - poprosił Niall.
- Okej, a może pójdziesz ze mną, bo wiem, że będzie tego dużo. - zaśmiałam się.
- Nie, nie chcę mi się iść.
- No to super. Muszę iść sama. - poszłam ubrać moje kochane convers'y oraz kurtkę i wyszłam.
- Aly zaczekaj! - odwróciłam się i zobaczyłam Styles'a zakładającego swoją kurtkę.
- A Ty po co?
- Pomogę Ci. - uśmiechnął się, a po moim ciele przeszły dreszcze. Matko. Jaki on ma słodki uśmiech i te jego dołeczki.
- Jak chcesz. - rzuciłam i ruszyliśmy do sklepu. Szliśmy w ciszy nie odzywając się do siebie.
- Aly słuchaj. - przerwał ją.
- Mhm.
- Taylor i ja to przeszłość.
- Wiem.
- Skąd?
- Niall mi powiedział.
- Więc z tym już mnie wyręczył.
- Najwyraźniej. - powiedziałam.
- To już mam za sobą.
- Więc jest jeszcze coś? - zapytałam.
- Tak.
- Jak musisz to mów. - rzuciłam, a loczek popatrzył się w moje oczy.

wtorek, 23 lipca 2013

Rozdział 9

Wzięłam szybki prysznic. Postanowiłam trochę wkurzyć Harry'ego więc założyłam sobie koszulkę z napisem 'I Love Kieran Lemon 4ever' wraz ze zdjęciem Kieran'a. Jestem ich wielką fanką więc miałam masę takich koszulek. Z wielkim bananem na twarzy zeszłam na dół do kuchni. Specjalnie usiadłam naprzeciwko Harry'ego.
- Ty robisz to celowo, prawda? - popatrzył się na mnie.
- Ale co?
- Za wszelką cenę próbujesz mnie wkurzyć! - oznajmił.
- A, że o to chodzi. - naciągnęłam bluzkę i na nią spojrzałam.
- Wkurzasz mnie Jackson! - powiedział przez zaciśnięte zęby.
- O widzę, że po nazwiskach jedziemy. To Ci muszę powiedzieć, że Ty Styles też mnie wkurzasz! Chociaż to za mało powiedziane.
- Ciekawe czym Cię wkurzam?!
- Hm. Jesteś nachalny, upierdliwy i bezczelny. - rzuciłam.
- A Ty jesteś wredna, chamska, arogancka i pyskata.
- Ałć zabolało mnie to. - zadrwiłam z niego.
- Znowu się kłócicie? - do kuchni wszedł Liam.
- To jego wina. On zaczął.
- Nie możecie dać sobie spokój i tak wszyscy wiedzą, że będziecie razem. - oznajmił szatyn.
- Pffff nie. - prychnęłam wychodząc. Poszłam do salonu gdzie była reszta. Zaczęłam patrzyć tępo w ekran telewizora aż nie wybił mnie dzwonek do drzwi.
- Pójdę otworzyć. - oznajmiłam i poszłam. Otworzyłam drzwi i stanęła w nich niebieskooka blondynka.
- Cześć jestem...
- Taylor Swift? - zapytałam zaskoczona.
- Tak to ja. - zaśmiała się.
- Co Ty tu robisz?
- Doszły mnie słuchy, że jest tutaj mój chłopak.
- Chłopak? - zdziwiłam się.
- Harry. - odparła.
- A no tak jest. Harry ktoś do Ciebie. - zawołałam loczka.
- Taylor?! Co Ty tu robisz? - zapytał zdziwiony.
- O Harry kochanie tęskniłam za Tobą! - rzuciła mu się na szyję i zaczęła go całować. Nie wytrzymałam poszłam do salonu.
- Kto to? - Niall.
- Niejaka Taylor. - rzuciłam.
- Taylor?! - krzyknęli wszyscy razem.
- Co Was to tak dziwi w końcu to jego dziewczyna. - wyszłam z salonu i poszłam do siebie do pokoju. Po drodze minęłam Harry'ego i jego 'dziewczynę'. Jak mogłam być taka głupia? Jak mogłam się w nim zakochać? Jak on mógł mnie podrywać mając dziewczynę? Jaka ja jestem głupia. Po moim policzku zaczęły lecieć łzy. Nagle zadzwonił mój telefon.
- Hej Aly! - usłyszałam głos mojej przyjaciółki.
- Hej. - pociągnęłam nosem.
- Wszystko w porządku?
- Tak.
- To przez chłopaka? - nie dawała za wygraną.
- Tak, ale to nic takiego.
- Nie wierzę Ci! - usłyszałam pukanie.
- Lily wybacz muszę już kończyć ktoś puka. - oznajmiłam. - Proszę. - powiedziałam ocierając łzy.

poniedziałek, 22 lipca 2013

Rozdział 8

Wróciłam do pokoju. Wzięłam stare dresy i poszłam do łazienki. Wzięłam relaksującą kąpiel i wróciłam z powrotem do pokoju. Włączyłam laptopa i weszłam na facebook'a i twitter'a. Jak zwykle nic nie było ciekawego. Wyłączyłam go i opadłam na łóżko. Rozmyślałam o wszystkim i o niczym. Usłyszałam pukanie.
- Proszę. - powiedziałam krótko, a w drzwiach pokazał się Harry.
- Idziesz na film? - spytał.
- Zależy jaki. - oznajmiłam.
- Horror.
- O to idę. - rzuciłam.
- Serio?
- Uwielbiam horrory. Coś Ty myślał, że wolę komedię romantyczne
- No raczej. - odpowiedział
- O się pomyliłeś. - uśmiechnęłam się i zeszliśmy na dół.
- Twoja koszulka. - Zayn.
- Co? Coś nie tak?
- Nie, tylko Harry będzie zazdrosny. - zaśmiał się. Spojrzałam na koszulkę na której był Kieran. Uśmiechnąłam się i usiadłam obok Niall'a.
- Wcale nie będę zazdrosny. - prychnął Harry wchodząc do salonu i spalając przytym buraka. Liam włączył film. Po pół godzinie film zrobił się dla mnie nudny. Oparłam głowę na ramieniu Niall'a i zasnęłam. Poczułam tylko jak ktoś zanosi mnie na górę.
- Harry?
- Ciii śpij.

*** rano ***
Obudziłam się na czymś twardym albo raczej na kimś.
- Harry?! - krzyknęłam oburzona.
- Co... Co jest? - loczek spadł z łóżka, a ja zaczęłam się śmiać. - To jest takie śmieszne? - spytał.
- Nie. To uwagę kara za to, że spałeś w moim pokoju i to razem ze mną. - na te słowa otrzepałam się.
- No, ale przyznaj fajnie Ci się na mnie spało. - poruszył zabawnie brwiami.
- Głupek!
- Przyznaj. Lecisz na mnie.
- Wyjdź! - wkurzył mnie.
- Czyli to znaczy, że tak.
- Spadaj! - rzuciłam w niego poduszką. Wstałam z łóżka przy okazji je ścieląc. Przeczesałam włosy ręką i zeszłam na dół. Nikt już nie spał.
- No i jak tam się spało razem? - zapytałem Zayn gdy tylko usiadłam na krześle w kuchni.
- Stary wiesz, że dobrze. Normalnie nie mogę zapomnieć tej nocy. - odpowiedział loczek.
- Świnia! - rzuciłam w niego skórką pomarańczy.
- Świnia. Powiadasz? - zaczął mnie gonić. Złapał mnie w salonie i zacząl gilgotać.
- Nie... hah... Harry... hah... Przestań.
- Jak przeprosisz za świnię.
- Przepraszam.
- Jeszcze ta dwójka będzie razem. - rzuciła Danielle na co reszta się zgodziła.
- Nie, wcale nie będziemy razem. - zrzuciłam Harry'ego z siebie.
- Kim no weź i tak wiemy, że to prawda. - uśmiechnął się loczek.
- Za żadne skarby świata z Tobą nie będę. Nawet gdybyśmy byli ostatnimi ludźmi na Ziemi.
- Wmawiaj sobie.
- Jeszcze zobaczysz! - oznajmiłam i poszłam wziąć prysznic.

niedziela, 21 lipca 2013

Rozdział 7

Biegłam ile sił w nogach. Po kilku minutach byłam w domu. Wbiegłam do mojego pokoju. Otworzyłam szafę i wyciągnęłam z niej pudło. Usiadłam na podłodze i wysypałam z niego zdjęcia.
- Ty cholerny kłamco! Obiecałeś, że wrócisz! - powtarzałam targając zdjęcia.
- Aly! - nagle do pokoju wbiegł Harry z resztą. - Jak się cieszę, że jesteś cała. - przytulił mnie. Odwzajemniłam uścisk. Po raz pierwszy od dawna poczułam się inaczej. Wyjątkowo. Jeszcze nikt mi nie powiedział, że się cieszy, że jestem cała.
- Czy to jest Twój ojciec? - otarł moje łzy. Skinęłam twierdząco głową. - Aly on nie jest wart Twoich łez.
- Ty nie rozumiesz. On obiecał, że wróci. Z każdym dniem na niego czekałam chociaż wiedziałam, że i tak nie wróci, ale miałam malutką nadzieję. Nie odwiedził ani nie zadzwonił do mnie ani razu. No tak przecież ma nową rodzinę. Wiesz jak mnie to zabolało. - znowu się rozpłakałam.
- Po części Cię rozumiem. - zaczął zbierać potargane zdjęcia i jeszcze dobre.
- Co Ty robisz?
- Nie chcesz go znać prawda? - skinęłam głową. - No to pomogę Ci się ich pozbyć. - oznajmił. Patrzyłam na niego ze zdziwieniem. Dlaczego on mi pomaga? Przecież ja byłam dla niego taka wredna.
- Harry, dziękuję. - powiedziałam gdy ten wychodził z pudłem. Uśmiechnął się tylko. Pozbierałam się i poszłam do łazienki się ogarnąć. Zeszłam na dół i zadzwoniłam do Lily.
- Słucham? - usłyszałam.
- Lily! Słuchaj jak będę grzeczna przez weekend to mama mi pozwoli żebyś Ty i Dylan do mnie przyjechali.
- Grzeczna? - zapytała.
- Nie pytaj. Ogólnie to szykuje dla Ciebie niespodziankę, ale nie wiem czy wyjdzie.
- Co do tego przyjazdu to się tak nie napalaj.
- Co?
- Nie mówił Ci Dylan, że też się wyprowadza z Dublinu.
- Nie.
- To teraz już wiesz. Dobra ja muszę kończyć, bo mama coś chce.
- Pa. - odpowiedziałam i rozłączyłam się. Poszłam do salonu gdzie byli wszyscy. Usiadłam pomiędzy Niall'a, a Harry'ego.
- Co jest? - spytał Harry.
- Hmm możesz powtórzyć?
- Co się stało?
- Nic takiego. - uśmiechnęłam się lekko. - Chłopcy wiem, że byłam dla Was niemiła i dla Was też dziewczyny. Przepraszam Was za to.
- Nic się nie stało. - odpowiedział Liam.
- Słuchajcie, bo ten... Jak uda mi się przekonać moją mamę żeby przyjechała moja przyjaciółka to mogę mieć do Was prośbę?
- Zależy jaką. - oznajmił Louis.
- Ta moja przyjaciółka jest Waszą największą fanką. I chciałabym się zapytać czy spotkalibyście się z nią.
- Jeśli nas nie porwie. - zaśmiał się Zayn.
- Serio? - zapytałam.
-Nie ma sprawy. - uśmiechnął się Niall.
- Jejku nie wiem jak Wam dziękować.
- Po prostu nie bądź już dla nas niemiła. - powiedział Liam.
- Masz to jak w banku. - odpowiedziałam i poszłam do siebie.

sobota, 20 lipca 2013

Rozdział 6

Dlaczego ja się tak zachowałam? Dlaczego tak potraktowałam Harry'ego?
- Zamknij się Aly! - krzyknęłam sama do siebie. Nie mogę się w nim zakochać. Nie mogę się w żadnym chłopaku zakochać.
- Hej Aly. - do pokoju wszedł Liam. Zbeształam go wzrokiem. - A no tak przepraszam nie zapukałem. - wyszedł i zapukał.
- Proszę. - uśmiechnęłam się.
- Hej Aly chciałem się zapytać czy jedziesz z nami do wesołego miasteczka?
- I tak jak nie będę chciała jechać to i Wy nie pojedziecie. - stwierdziłam.
- No tak racja. To się szykuj, bo za 20 minut jedziemy.
- Okey będę gotowa. - wzięłam ciuchy z szafy i poszłam to łazienki. Tam ubrałam się http://www.ubiore.pl/style/138256/ i zrobiłam lekki makijaż. Przeczesałam włosy ręką i zeszłam na dół.
- Gotowa? - zapytał Zayn, a ja tylko skinęłam głową.
- To tak. Ty jedziesz z Harry'm i Niall'em, Louis jedzie z Zayn'em i Eleanor, a ja jadę z Danielle i Perrie. - oznajmił Liam.
- A mogę się z kimś zamienić? - zapytałam.
- Nie, po co? - uśmiechnął się cwaniacko Harry. Rozeszliśmy się i ruszyliśmy do wesołego miasteczka.

*** 30 minut później ***
- To ja zapłacę za siebie. - wyciągnęłam portfel żeby zapłacić za swój bilet.
- Ani się waż! - powiedział stanowczo Louis.
- Ale.
- Nie ma żadnego ale. - nic już nie powiedziałam tylko dałam im zapłacić.
- Ale ja kupię coś do jedzenia. - zaczęłam gdy weszliśmy już na teren miasteczka.
- Zapomnij. - Harry.
- O chodźcie na kolejkę górską. - zaproponował Niall.
- Ja jadę z Aly. - oznajmił Harry.
- Zapomnij jadę z Niall'em. - prychnęłam.
- Chodź. - blondyn pociągnął mnie w stronę wagonika. Oboje piszczeliśmy jak małe dzieci.
- Matko Horan piszczysz jak baba. - rzuciłam gdy wyszliśmy z kolejki.
- A Ty to niby nie. - oburzył się.
- Chyba nią jestem.
- Głośniej się krzyczeć nie dało? - zaśmiał się Zayn.
- To nie ja! - powiedzieliśmy z Niall'em równocześnie.
- Tak żaden z Was nie krzyczał. - Liam. Popatrzyliśmy się z blondynem na siebie i zaczęliśmy się śmiać.
- Chodźcie na diabelski młyn. - powiedział Harry.
- Wy idźcie ja zostanę. Mam lęk wysokości. - oznajmiłam.
- Spokojnie będę przy Tobie. - rzucił Harry.
- Nie dzięki. - prychnęłam.
- Zaraz przyjdziemy! - krzyknął Louis, bo byli już daleko. Usiadłam na pobliskiej ławce i przyglądałam się ludziom. Widziałam szczęśliwe rodziny lub zakochane pary. Jednak pewien mężczyzna z dzieckiem w wieku 10 lat zwrócił moją uwagę. Nagle po moim policzku zaczęły lecieć łzy.
- Aly co się dzieje. - podbiegł do mnie Liam.
- Nie nic. - otarłam łzy.
- Przecież widzimy, że coś Ci jest. - oznajmiła Danielle.
- Nie przejmujcie się mną. To nic takiego.
- Alien skarbie! - krzyknął ten mężczyzna i ruszył w naszą stronę. Nie wiedziałam co robić. Zaczęłam uciekać.
- Aly! Czekaj! - wszyscy zaczęli za mną biec. Dogonił mnie Harry.
- Aly co się dzieję? - zapytał.
- Harry zostaw mnie proszę.
- Nie dopóki nie powiesz mi kim jest ten facet i czy zrobił Ci jakąś krzywdę.
- Nie chcę. - wyrwałam się mu i uciekłam. Pobiegłam w stronę domu.

piątek, 19 lipca 2013

Rozdział 5

Wzięłam z pokoju ciuchy do przebrania i poszłam wziąć relaksującą kąpiel. Nie mogę w to uwierzyć, że matka załatwiła mi niańki i to jeszcze Ci z naprzeciwka mają się mną 'opiekować'. Po skończonej kąpieli zeszłam na dół po coś do picia.
- O i jest nasza buntowniczka. - powiedział Zayn.
- Yyyy nie jestem Wasza i już mnie nie ma. - prychnęłam.
- Czemu jesteś taka niemiła. - Harry.
- Bo taką mnie Pan Bóg stworzył.
- Fajnie wiedzieć. - odpowiedział.
- Coś jeszcze?
- Na koszulce to Twój chłopak? - nie skapnęłam się o co chodzi dopóki nie popatrzyłam na koszulkę. Miałam na niej z przodu zdjęcie Room 94 z podpisem 'I Love Room 94', a z tyłu koszulki był napis 'Kieran Is My Hero' wraz ze zdjęciem.
- A co zazdrosny?
- Ja? No co Ty w życiu! - zbulwersował się. Nawet chyba trochę się zaczerwienił.
- Może pooglądasz z nami film i opowiesz nam coś o sobie? - zaproponował Niall.
- Nie dzięki. - odparłam i usiadłam w kuchni ze szklanką soku.
- O hej Dan. - usłyszałam jak Liam rozmawia chyba ze swoją dziewczyną. - Co? Gdzie jesteśmy? Jesteśmy razem z chłopkami w domu naprzeciwko. Opiekujemy się pewną dziewczyną.
- Dan? - zapytał Louis.
- Tak. Razem z Pezz i El zaraz tu będą. - oznajmił. Super czyli będę się mogła lekko zemścić za to, że powiedział, że się mną opiekują. Chwilę później usłyszałam dzwonek do drzwi. Szybko pobiegłam otworzyć. Dan jak i reszta dziewczyn były lekko zdziwione na mój widok.
- Hej. Liam mój chłopak powiedział, że razem z resztą chłopaków są tutaj.
- Wybacz nie ma tu nikogo.
- A nie wiesz gdzie mogą być? - wtrąciła się blondynka.
- Przykro mi. Nie pomogę Wam, bo nawet nie wiem o kogo Wam chodzi.
- To nic dziękujemy. - już zamykałam drzwi gdy pojawili się chłopaki.
- Dan, El, Pezz czekajcie! - krzyknął Liam, a reszta zbeształa mnie wzrokiem. Liam zaprosił je do środka.
- To nią się opiekujecie? - zdziwiła się Danielle.
- Coś Ci nie pasuje?! - warknęłam.
- Nie. Tylko mogłabyś powiedzieć dlaczego nas okłamałaś?
- Za to, że on powiedział, że się mną opiekują. - wskazałam na szatyna.
- A co skłamał? - wtrącił się Harry.
- Nie udzielaj się! - warknęłam i poszłam do siebie. Włączyłam sobie płytę mojego ulubionego zespołu Room 94 i położyłam się na łóżku. Zaczęłam myśleć o Harry'm.
- Boże co ja robię. - powiedziałam sama do siebie. Przecież ja się nie mogę w nim zakochać.

*** godzinę później ***
Z nudów zaczęłam bazgrać po zeszycie. Nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić. Nie mogłam wyjść na miasto, bo zaraz oni by za mną szli. Jestem w swoim domu uwiązana jak pies do budy.
- Chcesz coś do jedzenia? - do mojego pokoju wszedł Harry.
- Puka się!
- O jaki fajny pokój. Wszędzie plakaty z Room 94. Widzę, że musisz ich kochać.
- Nie Twój interes. Wyjdź.
- Jak chcesz. - wyszedł, ale zabrał moją płytę.
- Harry oddaj mi to! - wybiegłam za nim z pokoju. - Oddaj to, bo Cię uderzę!
- Hahah już się boję. - zakpił ze mnie.
- Co jest?! - zapytał Liam.
- Ten głupek zabrał mi moją płytę i wszedł do mojego pokoju bez pukania! - rzuciłam.
- Harry oddaj jej płytę. - wykonał polecenie Liam'a.
- Bo on mi zabrał płytę. - próbował mnie naśladować. - Dosłownie jeszcze chwila i byś się popłakała.
- Wal się! - pchnęłam go z całej siły i pobiegłam do pokoju.

czwartek, 18 lipca 2013

Rozdział 4

Pomimo moich starań uciec policji to jednak mi się nie udało. Funkcjonariusze zgarnęli mnie do domu.
- Tak? - w drzwiach stanęła zaspana mama.
- Pani jest prawną opiekunką tej młodej damy? - zapytał jeden z nich.
- Alien coś Ty znowu zrobiła!
- Nic.
- Pani córka poszła do klubu od osiemnastego roku życia oraz spożywała alkohol.
- Co takiego?! Alien powiedziałaś, że idziesz do klubu dla niepełnoletnich! Bardzo panom dziękuje. - moja rodzicielka wciągnęła mnie do środka. - Coś Ty narobiła?! Zaufałam Ci, a Ty takie coś zrobiłaś!
- Mamo nie krzycz.
- Ty jesteś jeszcze pijana. Marsz do pokoju, ale to już! - nie chciałam się z nią kłócić więc wykonałam jej polecenie.

*** rano ***
Obudziłam się z cholernym bólem głowy i do tego z kacem. Zeszłam na dół by przeprosić mamę.
- Hej mamo. Mamy jakieś tabletki na ból głowy?
- Cierp. - oznajmiła.
- Wiem, że Cię zawiodłam i dlatego przepraszam.
- Nie chce Twoich przeprosin. Dzisiaj cały dzień siedzisz w swoim pokoju.
- Super. Odpowiada mi to.
- O nie moja droga. Laptopa, tableta i telefon Ci zabieram.
- Okey. - rzuciłam i poszłam do swojego pokoju. Dobrze chociaż, że nie zabrała mi płyty moich idoli, bo to by był cios poniżej pasa.

*** następny dzień ***
- Alien! Pozwól na dół! - obudziła mnie moja rodzicielka. Przeciągnęłam się leniwie i zeszłam na dół.
- Co? Co to ma być? Gdzie Ty się wybierasz? - zapytałam.
- Wyjeżdżam służbowo na weekend. - oznajmiła.
- Czyli przez cały weekend jestem sama. - ucieszyłam się.
- Właściwie to nie. - mama uśmiechnęła się cwaniacko. Z salonu do przedpokoju weszli Ci z naprzeciwka. - Harry, Louis, Niall, Liam i Zayn będą Cię pilnować.
- Ty sobie ze mnie kpisz?!
- Nie córeczko. Po tym co ostatnio wywinęłaś nie mogę zostawić Cię samą, bo jesteś nieodpowiedzialna.
- Ja jestem nieodpowiedzialna?! A oni to niby nie?!
- Są bardziej odpowiedzialni niż Ty! Nie dyskutuj ze mną!
- Dobra nie będę dyskutowała. Mogę mieć do Ciebie pytanie.
- Zależy jakie?
- Może przyjechać do mnie Lily razem z Dylen'em?
- Jeśli będziesz grzeczna przez cały weekend i będziesz słuchać chłopców to się zastanowię. - odpowiedziała mama i wyszła.
- No nie wierzę będziemy niańczyć Alien. - zaśmiał się Harry.
- Zapomnij. Cały weekend będę siedziała u siebie żeby Was nie oglądać. I nie jestem Alien tylko ALY. - warknęłam i pobiegłam do swojego pokoju.

środa, 17 lipca 2013

Rozdział 3

- Jestem! - krzyknęłam zamykając drzwi. Szybko ściągnęłam kurtkę oraz buty i poszłam z zakupami do kuchni.- Dobrze, że już jesteś, bo zaraz będzie obiad. - oznajmiła mama.
- Pomóc Ci w czymś? - zapytałam gdy skończyłam układać zakupy na swoje miejsca.
- Tylko nakryj do stołu.
- Okey. - szybko nakryłam do stołu i już chwilę później jadłyśmy. Ledwo skończyłyśmy jeść i ktoś zadzwonił do drzwi.
- Aly idź otwórz, a ja włożę naczynia do zmywarki. - szybko pobiegłam otworzyć. W drzwiach stał Harry i jeszcze jeden chłopak z One Direction. Nigdy ich nie rozróżniałam, ale z tego co pamiętam to ten chłopak nazywał się Liam.
- A Wy tu czego? - rzuciłam.
- Przyszliśmy pożyczyć trochę cukru. - Harry pomachał szklanką.
- Chwila. Zawołam mamę. - powiedziałam zamykając drzwi. - Mamo ktoś do Ciebie!
- Kto to przyszedł?
- Ci z naprzeciwka. Przyszli pożyczyć trochę cukru.
- Alien tak się nie robi! Trzeba było wpuścić ich do środka. - mama wpuściła ich do środka, a ja poszłam do swojego pokoju.

*** oczami Harry'ego ***
- Wejdźcie do środka. Bardzo Was przepraszam za córkę. Jeszcze się nie za klimatyzowała. Nazywam się Jennifer. - przedstawiła się jej mama.
- Niech się pani nie martwi. Na pewno się odnajdzie. - powiedział Liam. - Ja jestem Liam, a to jest Harry. - jak zwykle musiał i mnie przedstawić tak jakbym nie miał języka w gębie. Ta Alien zaczyna mnie kręcić. Ona ma coś w sobie. Jej buntowniczość zaczyna mi się podobać. Razem z jej mamą porozmawialiśmy i poszliśmy do domu.

*** oczami Aly ***
- Alien wiesz, że nie powinnaś się tak zachowywać. - do pokoju weszła moja rodzicielka.
- Tak wiem, ale ten cały Harry już mnie dzisiaj wkurzył.
- Ale to moja kochana nie jest powód żeby im zamykać drzwi przed nosem.
- Przepraszam. - przewróciłam oczami.
- Ostatni raz widzę coś takiego. Zrozumiano? - mama zbeształa mnie wzrokiem. Pokiwałam twierdząco głową i rodzicielka opuściła pokój.

*** kilka dni później ***
- Mamo mogę iść do klubu? - zapytałam błagalnie.
- Do jakiego?
- Nie martw się idę do klubu dla niepełnoletnich. - skłamałam.
- Ale na pewno? - chciała się upewnić.
- Tak. - matko jak ja nie lubię kłamać.
- No to idź. - pocałowałam mamę w polik i poszłam się szykować. Już 45 minut później byłam w klubie. Tylko weszłam i poczułam zapach papierosów i alkoholu. Usiadłam przy barze i zamówiłam drinka. W tym klubie nikt się nie przejmował czy jesteś pełnoletnia czy też nie. Po godzinie byłam nieźle wstawiona. Mam słabą głowę do picia.
- Policja! Nie ruszać się. - nagle do klubu weszły psy. Chciałam uciec, ale mnie zatrzymali.

wtorek, 16 lipca 2013

Rozdział 2

Wcześnie rano, bo o 6 obudził mnie budzik w telefonie. Nie mogłam sobie pozwolić jeszcze na 30 minut spania gdyż nie byłam do końca spakowana. Zajęło mi to godzinę. Wzięłam szybki i ostatni prysznic w Dublinie. Szybko wysuszyłam włosy, ubrałam się i zeszłam na dół. Tam już czekała moja mama wraz z Lily i Dylan'em.
- A Wy co tu robicie? - przywitałam się z nimi.
- Przyszliśmy się ostatni raz pożegnać. - odpowiedziała Lily.
- Byle szybko, bo spóźnimy się na samolot. - pośpieszyła nas moja mama. Pożegnaliśmy się dość szybko. Oczywiście nie obyło się bez łez.

*** kilka godzin później ***
Razem z mamą szczęśliwie wylądowałyśmy w Londynie. Jestem już prawie rozpakowana. Mama jeszcze się rozpakowuje.
- Mamuś jestem Ci potrzebna? - weszłam do pokoju rodzicielki.
- Właściwie to nie. A co?
- Bo chciałabym iść trochę pozwiedzać miasto. Mogę? - zrobiłam minę szczeniaczka.
- No niech Ci będzie. Idź. - powiedziała moja mama, a ja mocno ją przytuliłam w ramach podziękowań.

*** następny dzień ***
Obudziły mnie hałasy dobiegające z dworu. Przeciągnęłam się leniwie i podeszłam do okna. Piątka chłopaków biegała za piłką.
- Ej możecie trochę ciszej?! - wydarłam się przez okno.
- Wolny kraj. - oznajmił blondyn.
- Ale ja tu próbuje spać.
- Jest godzina 12 i Ty jeszcze śpisz? - zapytał loczek. Skądś kojarzę te loczki tylko za nic nie mogę sobie przypomnieć skąd.
- Nie Twój interes! - warknęłam i zamknęłam okno. Wkurzona zeszłam na dół do mamy.
- O już się wyspałaś? - zdziwiła się rodzicielka.
- Śpij przy takim hałasie.
- W sumie to dobrze, że nie śpisz, bo pójdziesz do sklepu. - oznajmiła mama.
- A mam inne wyjście? - wstałam i poszłam na górę. Wzięłam prysznic, ubrałam się i rozczesałam włosy. Zeszłam do mamy po listę zakupów i ruszyłam do sklepu. Po 45 minutach miałam już wszystkie zakupy i wychodziłam z TESCO.
- O witam sąsiadkę. - powiedział radośnie loczek.
- Znamy się?
- Przecież to ja. Jeden z tych chłopaków co nie dał Ci spać.
- Już kojarzę.
- Ty mnie nie poznajesz? - zapytał zdziwiony.
- Teraz tak. To Ty powiedziałeś, że jest 12 i jeszcze śpię.
- Nie to nie o to chodzi. Większość dziewczyn na Twoim miejscu by zaczęła krzyczeć 'OMG to Harry Styles'. - no to już wiem skąd kojarzę tę loczki.
- Sorry, jakoś Cię nie kojarzę. - udałam głupią.
- Przecież jestem w zespole One Direction. - zaczął mi tłumaczyć.
- Przykro mi, ale nic mi to nie mówi. - widziałam jak lekko się wkurza.
- Żartujesz co nie?
- Mówię poważnie. - ruszyłam w stronę domu.
- A Ty gdzie? Może pójdziemy na kawę?
- Idę do domu i sorki, ale nie mogę nigdzie chodzić z obcymi, a co dopiero z nimi rozmawiać. - rzuciłam i odeszłam.

poniedziałek, 15 lipca 2013

Rozdział 1

Jak zwykle matka musi mi niszczyć życie. Dopiero co niedawno się przeprowadziłyśmy się do Dublinu do jej nowego 'faceta'. Zapewniała mnie, że teraz już tu zamieszkamy na stałe. I co? Teraz znowu muszę się wyprowadzić. Jak ja jej nienawidzę. Zniszczyła mi całe dzieciństwo, a teraz znowu to robi. Tak bardzo chciała żebym w końcu w Dublinie znalazła sobie znajomych i znalazłam. Jestem na nią wściekła gdy nareszcie znalazłam sobie przyjaciół to ta mi nagle wyjeżdża z tekstem, że jej 'związek' nie wypalił i mamy się wyprowadzić. Skąd ja to wiedziałam, że ten jej 'związek' nie wypali. Przecież to logiczne. Powinna się z tym liczyć, że młodszy od niej facet kopnie ją w końcu w tyłek.
- Córuś nadal jesteś na mnie zła? - zapytała mnie moja rodzicielka kiedy weszłam do kuchni.
- A jak myślisz? - warknęłam.
- Posłuchaj. Wiem, że obiecałam Ci, że tu zamieszkamy na stałe, ale... - tu zamilkła.
- Ale nie zdawałaś sobie sprawy, że młodszy koleś od Ciebie w końcu kopnie Cię w dupę. - krzyknęłam.
- Jak Ty się wyrażasz?! - tym razem krzyknęła moja mama. Pierwszy raz widziałam ją w takim stanie. Zawsze była radosna, a teraz wygląda jak kupa nieszczęścia.
- Mamo, przepraszam. Ja nie powinnam się tak do Ciebie odnosić, ale chociaż spróbuj mnie zrozumieć. Kazałaś mi znaleźć sobie przyjaciół i znalazłam, a teraz muszę ich zostawić. - przytuliłam się do niej.
- Nie Alien to ja przepraszam. Masz rację, bo kto by chciał się zakochać w takiej jak ja. Nie jestem już młoda. - po policzkach mojej mamy spłynęły łzy.
- Mamo nie mów tak. Na pewno znajdzie się kiedyś taki ktoś kto Cię pokocha. - otarłam jej łzy. - I proszę nie mów na mnie Alien tylko Aly. - mama mimowolnie się uśmiechnęła.
- Dobrze, nie będę ALIEN. - odpowiedziała z naciskiem na moje prawdziwe imię. Nie wiem dlaczego, ale nienawidziłam go. Może dlatego, że wybrał mi je mój tata, który potem od nas odszedł. Wolałam jak mówili do mnie Aly. Chociaż to nie jest żaden skrót, ale Aly lepiej brzmi.
- Mamo, a powiesz mi chociaż gdzie się wyprowadzamy? - zapytałam po chwili ciszy.
- Nie mówiłam Ci? - kiwnęłam przecząco głową. - To przepraszam. Przeprowadzamy się do Londynu.
- Do Londynu?
- Tak do Londynu, ale jak Ci to nie pasuje to i tak musisz to zaakceptować.
- Nawet nie wiesz jak się cieszę, że przeprowadzamy się do Londynu. - mocno przytuliłam rodzicielkę.
- To się cieszę. - odwzajemniła uścisk. - Jesteś już spakowana?
- Nie. - powiedziałam, a mama skarciła mnie wzrokiem. - Ale już lecę. Jak się spakuje to pójdę się pożegnać z Lily i Dylan'em.
- Okey. Tylko nie wracaj za późno, bo wcześnie rano mamy samolot! - krzyknęła za mną mama.


Aly (Alien) - lat 17. Nie lubi poznawać nowych ludzi. Jej najlepsza przyjaciółka Lily szaleje na punkcie Brytyjskiego - Irlandzkiego zespołu One Direction, a najbardziej za Harry'm Styles'em lecz Aly za nimi nie przepada. Wszystko zmienia się gdy poznaje uroczego Harry'ego. Jednego z członków zespołu. Czy to przeszkodzi w przyjaźni pomiędzy dziewczynami? Czy Aly w końcu zmieni nastawienie do nowo poznawanych ludzi?

~Kika