wtorek, 16 lipca 2013

Rozdział 2

Wcześnie rano, bo o 6 obudził mnie budzik w telefonie. Nie mogłam sobie pozwolić jeszcze na 30 minut spania gdyż nie byłam do końca spakowana. Zajęło mi to godzinę. Wzięłam szybki i ostatni prysznic w Dublinie. Szybko wysuszyłam włosy, ubrałam się i zeszłam na dół. Tam już czekała moja mama wraz z Lily i Dylan'em.
- A Wy co tu robicie? - przywitałam się z nimi.
- Przyszliśmy się ostatni raz pożegnać. - odpowiedziała Lily.
- Byle szybko, bo spóźnimy się na samolot. - pośpieszyła nas moja mama. Pożegnaliśmy się dość szybko. Oczywiście nie obyło się bez łez.

*** kilka godzin później ***
Razem z mamą szczęśliwie wylądowałyśmy w Londynie. Jestem już prawie rozpakowana. Mama jeszcze się rozpakowuje.
- Mamuś jestem Ci potrzebna? - weszłam do pokoju rodzicielki.
- Właściwie to nie. A co?
- Bo chciałabym iść trochę pozwiedzać miasto. Mogę? - zrobiłam minę szczeniaczka.
- No niech Ci będzie. Idź. - powiedziała moja mama, a ja mocno ją przytuliłam w ramach podziękowań.

*** następny dzień ***
Obudziły mnie hałasy dobiegające z dworu. Przeciągnęłam się leniwie i podeszłam do okna. Piątka chłopaków biegała za piłką.
- Ej możecie trochę ciszej?! - wydarłam się przez okno.
- Wolny kraj. - oznajmił blondyn.
- Ale ja tu próbuje spać.
- Jest godzina 12 i Ty jeszcze śpisz? - zapytał loczek. Skądś kojarzę te loczki tylko za nic nie mogę sobie przypomnieć skąd.
- Nie Twój interes! - warknęłam i zamknęłam okno. Wkurzona zeszłam na dół do mamy.
- O już się wyspałaś? - zdziwiła się rodzicielka.
- Śpij przy takim hałasie.
- W sumie to dobrze, że nie śpisz, bo pójdziesz do sklepu. - oznajmiła mama.
- A mam inne wyjście? - wstałam i poszłam na górę. Wzięłam prysznic, ubrałam się i rozczesałam włosy. Zeszłam do mamy po listę zakupów i ruszyłam do sklepu. Po 45 minutach miałam już wszystkie zakupy i wychodziłam z TESCO.
- O witam sąsiadkę. - powiedział radośnie loczek.
- Znamy się?
- Przecież to ja. Jeden z tych chłopaków co nie dał Ci spać.
- Już kojarzę.
- Ty mnie nie poznajesz? - zapytał zdziwiony.
- Teraz tak. To Ty powiedziałeś, że jest 12 i jeszcze śpię.
- Nie to nie o to chodzi. Większość dziewczyn na Twoim miejscu by zaczęła krzyczeć 'OMG to Harry Styles'. - no to już wiem skąd kojarzę tę loczki.
- Sorry, jakoś Cię nie kojarzę. - udałam głupią.
- Przecież jestem w zespole One Direction. - zaczął mi tłumaczyć.
- Przykro mi, ale nic mi to nie mówi. - widziałam jak lekko się wkurza.
- Żartujesz co nie?
- Mówię poważnie. - ruszyłam w stronę domu.
- A Ty gdzie? Może pójdziemy na kawę?
- Idę do domu i sorki, ale nie mogę nigdzie chodzić z obcymi, a co dopiero z nimi rozmawiać. - rzuciłam i odeszłam.

1 komentarz: