- Aly nie będę tego przed Tobą ukrywał. Podobasz mi się i to cholernie. Ja chyba się w Tobie zakochałem. - zaniemówiłam. Wiedziałam, że mu się podobam, bo Niall mi powiedział, ale i tak byłam bardzo zdziwiona. - Aly błagam, powiedz coś. - wymamrotał.
- Co ja mam Ci powiedzieć?
- Powiedz, że czujesz to samo.
- Harry skłamałabym mówiąc, że też coś do Ciebie czuje.
- Czyli Ty nic do mnie nie czujesz?
- Wybacz.
- Wiedziałem. Zapomnij o tym co Ci powiedziałem.
- Harry. - złapałam go za ramię.
- Zostaw mnie! Nie wiem jak mogłem się w Tobie zakochać! Nie dziwię się, że Twój ojciec się do Ciebie nie odzywał! Jesteś wredna i zbyt szybo oceniasz ludzi! - krzyknął na mnie.
- Harry jak mogłeś? - miałam łzy w oczach.
- Aly! Aly zaczekaj! - wołał za mną jednak ja uciekłam do domu. Wbiegłam trzaskając drzwiami.
- Co tak szybko? - zapytał Niall. - Co jest? - podbiegł do mnie gdy zobaczył mnie zapłakaną.
- Nic. - odrzuciłam i pobiegłam do siebie do pokoju. Zaraz za mną wszedł blondyn.
- Mów co się stało. Natychmiast!
- Harry powiedział mi, że się we mnie zakochał, a ja głupia mu powiedziałam, że nic do niego nie czuję. - niebieskooki mnie przytulił. - Potem powiedział mi, że się nie dziwi, że mój ojciec się do mnie nie odzywa, że jestem wredna.
- Mała nie płacz. - głaskał mnie po włosach. - Uspokój się. - powiedział uśmiechając się do mnie. Odwzajemniłam uśmiech i blondyn wyszedł z pokoju. Ogarnęłam się i zeszłam na dół. Usłyszałam kłótnie między chłopakami.
- Ty debilu! Jak mogłeś tak na nią naskoczyć! - krzyczał na niego Louis.
- Poniosło mnie.
- To za mało powiedziane! - tym razem to Liam na niego krzyknął.
- Wiem, przepraszam.
- To nie nas masz przepraszać tylko Aly! - Zayn.
- Chłopaki dość! - wtrąciłam. - Dajcie mu spokój! To tylko moja wina, że mi tak powiedział. - popatrzyłam na nich. - I wiesz co Styles? - zwróciłam się do loczka. - Masz rację co do mnie. - do moich oczu znowu napłynęły łzy.
- Aly tak bardzo Cię przepraszam. J...Ja nie chciałem Ci tego powiedzieć. - jego głos się łamał tak jakby miał zaraz się popłakać.
- Ale powiedziałeś. Wiesz co cieszę się z tego, bo przynajmniej wiem co o mnie myślisz.
- Ja bardzo przepraszam. - podszedł do mnie i mnie przytulił. Odwzajemniłam uścisk wtulając się w jego szyję. Zaczął szlochać.
- Harry nie płacz, bo wychodzisz na babę. - rzuciłam na co wszyscy zaczęli się śmiać. - To ja przepraszam.
- Nie masz za co. Nie musisz odwzajemniać moich uczuć, ale wiedz, że będę na to czekał. - uśmiechnął się. Miałam ochotę się na niego rzucić i wpić się w jego usta, ale nie mogę.
*** następny dzień ***
- Wróciłam! - usłyszałam głos mojej mamy.
- Mamo! - rzuciłam jej się na szyję.
- No nie wierzę. Chłopcy co zrobiliście z moją córką? - zaśmiała się.
- Nic, a co mieliśmy jej zrobić? - zapytał zdenerwowany Niall.
- Żartowałam. Chodzi o to, że moja Alien nigdy jeszcze mnie tak nie witała.
- Powinnaś się cieszyć, a Ty jeszcze marudzić. I nie jestem Alien!
- No tak zapomniałam. - zaśmiała się.
- To co mamuś będzie mogła do mnie Lily przyjechać.
- To zależy czy byłaś grzeczna.
- Była. - powiedzieli chórem chłopcy.
- No to w takim razie niech stracę. - uśmiechnęła się.
- Naprawdę? Dziękuję. - pisnęłam z radości.
- A co z Dylan'em? Z tego co mi się kojarzy to też chciałaś żeby przyjechał.
- Tak, ale. - wielka gula stanęła w moim gardle. - On się wyprowadza z Dublinu.
- Przykro mi. - rzuciła. - Dobra leć na górę zadzwonić do Lily i się umówcie kiedy przyjeżdża.
- Dzięki mamo. - pocałowałam ją w policzek. - Na razie chłopaki. - rzuciłam im na pożegnanie na co oni mi tylko pomachali.
Świetny rozdział. <33 Pisz szybko next. :*
OdpowiedzUsuń