środa, 9 października 2013

Rozdział 40


*** oczami Harry'ego ***
Tak bardzo źle się czułem z tym jak potraktowałem Aly. Postanowiłem, że wrócę do domu. Mam nadzieję, że Aly będzie chciała ze mną rozmawiać. Po kilku minutach byłem już w domu. Wszędzie było ciemno tylko w salonie paliło się światło. Wszedłem do domu, ściągnąłem kurtkę oraz buty i udałem się do salonu. Wchodząc zauważyłem śpiącą Aly. Podeszłem bliżej. Miała spuchnięte oczy od płaczu. Co ja najlepszego zrobiłem? Obiecałem sobie, że nie pozwolę by płakała przeze mnie. Wziąłem ją na ręce i zaniosłem do pokoju. Ułożyłem ją wygodnie na łóżku i przykryłem kołdrą. Sam wyszedłem z pokoju i położyłem się spać w salonie.


***
Obudziły mnie ciche dreptanie. Przetarłem oczy i ujrzałem drobną blondynkę.
- Aly. - usiadłem szybko. Nic nie powiedziała tylko przybiegła do mnie siadając mi na kolanach i mocno się we mnie wtuliła.

- Harry... J-Ja przepraszam. - pociągnęła nosem.
- Nie słońce, nie przepraszaj. To ja powinienem Cię przepraszać. Wybacz mi. - wtuliłem się w jej włosy.
- Powinnam Ci już dawno o tym powiedzieć. Hazz j-ja j-jestem w c-ciąży. - wyjąkała.
- Co? - spytałem zszokowany. - Dlaczego wcześniej mi o tym nie powiedziałaś? - popatrzyłem w jej oczy.
- Bałam się. - szepnęła.
- Czego? - wytarłem łzy spływające po jej policzku.
- Bałam się, że jak znowu stracę dziecko to mnie zostawisz. - rozpłakała się. Przytuliłem ją. Matko co ja najlepszego zrobiłem? 
- Aly nigdy bym Ci tego nie zrobił. Źle wtedy zrobiłem, że tak zareagowałem. Nie powinienem. Do dzisiaj tego żałuje. Nawet nie wiesz jak bardzo Cię kocham i zrobię wszystko abyś Ty i nasze dziecko czuliście się szczęśliwi.
- Hazz kocham Cię. - pociągnęła nosem.
- Ja Ciebie też. - pocałowałem ją.

*** kilka tygodni później ***
- Możesz pocałować pannę młodą. - oznajmił kapłan. Popatrzyłem na Aly. Uśmiechnęła się do mnie. Przysunąłem się do niej i pocałowałem ją. Wszyscy zaczęli bić nam brawo. Gdy wyszliśmy przed kościół wszyscy podchodzili do nas i nam gratulowali. Po nie długiej chwili goście pojechali do sali gdzie miała być impreza. Razem z Aly wsiedliśmy do mojego samochodu i najpierw pojechaliśmy do domu.
- Słonko co się dzieje? - spytałem, gdy byliśmy w domu.
- Nic. - uśmiechnęła się.
- Przecież widzę. - objąłem ją w talii.
- Boję się.
- Czego?
- Że się zmienisz, że mnie kiedyś opuścisz.
- Nigdy Ci tego nie zrobię. Kocham Cię i obiecuję się zająć Tobą i naszymi dziećmi.
- Kocham Cię nad życie. - powiedziała.
- A ja jeszcze bardziej. - wpiłem się w jej usta. Tym razem obiecuję, że jej nie zostawię. 

********* KONIEC *********

Dziękuje, że wytrwaliście do końca :')
Jeśli chcecie nowe opowiadanie to czekajcie na informacje :D ~ Kika

czwartek, 3 października 2013

Rozdział 39


*** kilka miesięcy później ***

Już za nie długo. Jeszcze kilka dni i razem z Aly powiemy sakramentalne TAK. Jednak mam coraz to większe wątpliwości czy Ale naprawdę chcę za mnie wyjść. Od pewnego czasie dziwnie się zachowuje. Nie pozwala mi się dotknąć ani tym bardziej pocałować.
- Aly co się dzieje? - spytałem ją chyba poraz setny.
- Nic. - jak zwykle ta sama wymówka.
- Cholera Aly! Jak nie chcesz za mnie wyjść to powrdz mi to. Odwołamy wszystko i będzie po sprawie! - podniosłem swój ton.
- Harry to nie tak.
- A jak? Od kilku dni nie pozwalasz się dotknąć. Odsuwasz się ode mnie, gdy chcę Cię pocałować. Myślałem, że chcesz tego ślubu tak samo jak ja, ale najwyraźniej się pomyliłem. - powiedziałem wstając z kanapy.
- Harry ja chcę tego ślubu. Nawet nie wiesz jak bardzo. - powiedziała ze łzami w oczach.
- To czemu mnie odsuwasz od siebie?
- Nie mogę Ci tego powiedzieć. Nie teraz.
- Twój wybór. - powiedziałem i ruszyłem w stronę drzwi. Ubrałem buty i zarzuciłem na siebie kurtkę.
- Gdzie idziesz? - spytała.
- Nie mogę Ci tego powiedzieć. - wyszłem trzaskając drzwiami. Dlaczego? Co ona przede mną ukrywa? Boję się, że mnie zdradziła i boi się do tego przyznać. Jestem jej w stanie to wybaczyć. Kocham ją i nie wyobrażam sobie życia bez niej.



*** oczami Aly ***
Dlaczego ja nie moge mu powiedzieć prawdy. Czemu mi to przychodzi z takim trudem. Przecież go nie zdradziłam, tylko jetem w ciąży. Przez moją głupote nasz ślub może się nie odbyć. Usłyszałam dzwonek. Oby to był Harry.
- Luke? Co Ty tutaj robisz? - spytałam, gdy zobaczyłam brata.
- Przyszedłem porozmawiać. - oznajmił.
- Harry Cię przysłał?
- Co? Nie. - powiedział siadając na kanapie.
- O czym chcesz rozmawiać?
- Aly coś się dzieje i ja to widzę. Pokłóciliście się z Harry'm?
- Nie, to znaczy może trochę, ale to nie o to chodzi.
- A o co?
- Harry chyba myśli, że go zdradzam, bo nie chcę mu powiedzieć co się dzieje.
- A mi powiesz?
- Chodzi o to, że jeste w ciąży i boję się to powiedzieć Harry'emu. Boję się, że jak mu to powiem, a późnej niedaj Boże je stracę to on mnie znienawidzi i zostawi. - kilka łez spłynęło po moim policzku.
- Siostra porozmawiaj z nim na spokojnie. Na pewno on Cię nie zostawi, za bardzo Cię kocha by to zrobić. - Luke mnie przytulił.
- Mówisz poważnie?
- Tak porozmawiaj znim.
- Dziękuje. - powiedziałam. Posiedzieliśmy jeszcze chwili Luke zaczął się zbierać. Po tym jak wyszedł wzięłam swój telefon i wykręciłam numer do Harry'ego.
- Tak? - usłyszałam.
- Hazz to ja.
- I co w związku z tym?
- Kiedy wrócisz?
- Nie wiem.
- Harry proszę Cię nie bądź taki.
- Jestem taki jak Ty!
- Wróć do domu, martwię się. - powiedziałam ze łzami w oczach.
- Ja też się martwię, ale Ty trzymasz mnie na dystans.
- Jestem gotowa Ci wszystko powiedzieć.
- Ale ja nie wiem czy chcę to wiedzieć. Wybacz nie mam teraz czasie. Cześć. - rozłączył się, a ja zaczęłam płakać. Dlaczego nie chciałam mu powiedzieć tego wcześnie? Poczułam, że robię się senna przez płacz. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam.


-------------------------
Witam po długiej przerwie za którą Was mocno przepraszam :( Ale szkoła daję się we znaki :( Dlatego to przed ostatni rozdział i prawdopodobnie już nie będę pisała tu opowiadania .. Ściskam Was ~ Kika