włącz to: http://www.youtube.com/watch?v=4OjiOn5s8s8
~~~
- Harry przyjdź do mnie jak najszybciej. - powiedziała do słuchawki telefonu i się rozłączyłam. Po niespełna pięciu minutach loczek stał przede mną.
- Księżniczko co się stało? - spytał lekko przerażony.
- Harry to się stało, że jestem w ciąży! - rozpłakałam się.
- To wspaniała wiadomość! - krzyknął uradowany. - Aly czemu się nie cieszysz? - przytulił mnie.
- To Twoja wina. - odepchnęłam go.
- Słucham?
- To wszystko przez Ciebie! Nienawidzę Cię! - krzyknęłam.
- Czy Ty siebie słyszysz?! To moja wina, tak?! Nie Aly to również Twoja wina! Chciałaś tego tak samo jak ja. Wiedziałaś jakie mogą być tego konsekwencje! A teraz mi wylatujesz z takim czymś?! - krzyknął i wyszedł trzaskając drzwiami.
~~~
- Ha...Harry. - do salonu weszła zapłakana Aly. Szybko do niej podbiegłem.
- Słońce już nie płacz. Wszystko będzie dobrze. Przytuliłem ją. Wyszeptała mi do ucha ciche 'przepraszam'.
~~~
Obudziłam się w jakiejś sali. Strasznie bolał mnie brzuch. Zresztą nie tylko on. Wszystko mnie bolało. Porozglądałam się po sali. Ujrzałam Harry'ego.
- Harry.
- O nareszcie się wybudziłaś. - zaczął ostrym tonem.
- Co się stało?
- Nie udawaj! Od początku nie chciałaś tego dziecka. Zabiłaś je! Nigdy Ci tego nie wybaczę! Z nami koniec! - krzyknął wychodząc z sali.
- Harry. - rozpłakałam się i wtedy wszystko mi się przypomniało. Lekarz, badanie, samochód, pisk opon.
~~~
Wstałam z ławki i ruszyłam w stronę Josh'a, mojego przyjaciela.
- Przepraszam. - wymamrotałam gdy na kogoś wpadłam. Podniosłam głowę i ujrzałam Liam'a.
- Aly? Aly to naprawdę Ty? - spytał Louis wychodząc zza Liam'a.
- C... Co Wy tu robicie?
- Mamy tu koncert, a Ty co tu robisz? - Liam.
- Mieszkam. - odpowiedziałam prawie nie słyszalnie.
- Czekaj co? Czyli mieszkasz we Włoszech cały ten czas? - Louis popatrzył na mnie.
- Tak.
- Aly wszystko okej?! - spytał Josh. Był kawałek od nas.
- Tak. Poczekaj zaraz przyjdę!
- Czy to? - Louis.
- Nie. To jest mój przyjaciel. - przerwałam mu.
- Aly dlaczego się nie odzywałaś? - spytał nagle Liam.
- Po co? I tak Harry mnie nienawidzi.
- Ale on nie znał prawdy!
- Tak czy inaczej mógł mnie najpierw wysłuchać, a nie wyzywać!
- Masz rację. - rzucił Louis.
- A... Aly? - usłyszałam głos. Jego głos.
- Chłopaki wybaczcie mi. - rzuciłam i odbiegłam od nich.
- Aly czekaj! - krzyknął Liam.
- Aly zaczekaj! - Harry biegł w moją stronę.
- Josh jedź! - rozkazałam jak weszłam do samochodu.
- Ale Aly!
- Proszę Cię jedź! - wrzasnęłam i rozpłakałam się.
Josh
*** oczami Aly ***
Od tego pieprzonego wypadku minęły trzy lata, sześć miesięcy i dwadzieścia dni. Codziennie przychodzę do parku, zaczynam płakać i patrzę na bawiące się tu dzieci. Zawsze mam przy sobie zdjęcie mojego dziecka i Hazzy. Może nie jest to zdjęcie takie jak wszystkie, ale widać na nim małe ziarenko. Dlaczego wtedy musiałam wyjść na tą jezdnię? Wtedy byłoby inaczej. Byłabym z Harry'm i mielibyśmy cudowne dziecko. Nie, nie umiem się z tym pogodzić, że straciłam dwie najbliższe mi osoby. Przez to wszystko zaczęłam się ciąć. Chciałam ze sobą skończyć, ale powstrzymał mnie mój brat. Nie związałam się z nikim, bo czułabym się z tym podle. Nawet nie wiem czy Harry kogoś sobie znalazł. Tęsknie za nim i to cholernie. Znowu zaczynałam sobie wszystko przypominać.~~~
- Harry przyjdź do mnie jak najszybciej. - powiedziała do słuchawki telefonu i się rozłączyłam. Po niespełna pięciu minutach loczek stał przede mną.
- Księżniczko co się stało? - spytał lekko przerażony.
- Harry to się stało, że jestem w ciąży! - rozpłakałam się.
- To wspaniała wiadomość! - krzyknął uradowany. - Aly czemu się nie cieszysz? - przytulił mnie.
- To Twoja wina. - odepchnęłam go.
- Słucham?
- To wszystko przez Ciebie! Nienawidzę Cię! - krzyknęłam.
- Czy Ty siebie słyszysz?! To moja wina, tak?! Nie Aly to również Twoja wina! Chciałaś tego tak samo jak ja. Wiedziałaś jakie mogą być tego konsekwencje! A teraz mi wylatujesz z takim czymś?! - krzyknął i wyszedł trzaskając drzwiami.
~~~
- Ha...Harry. - do salonu weszła zapłakana Aly. Szybko do niej podbiegłem.
- Słońce już nie płacz. Wszystko będzie dobrze. Przytuliłem ją. Wyszeptała mi do ucha ciche 'przepraszam'.
~~~
Obudziłam się w jakiejś sali. Strasznie bolał mnie brzuch. Zresztą nie tylko on. Wszystko mnie bolało. Porozglądałam się po sali. Ujrzałam Harry'ego.
- Harry.
- O nareszcie się wybudziłaś. - zaczął ostrym tonem.
- Co się stało?
- Nie udawaj! Od początku nie chciałaś tego dziecka. Zabiłaś je! Nigdy Ci tego nie wybaczę! Z nami koniec! - krzyknął wychodząc z sali.
- Harry. - rozpłakałam się i wtedy wszystko mi się przypomniało. Lekarz, badanie, samochód, pisk opon.
~~~
Wstałam z ławki i ruszyłam w stronę Josh'a, mojego przyjaciela.
- Przepraszam. - wymamrotałam gdy na kogoś wpadłam. Podniosłam głowę i ujrzałam Liam'a.
- Aly? Aly to naprawdę Ty? - spytał Louis wychodząc zza Liam'a.
- C... Co Wy tu robicie?
- Mamy tu koncert, a Ty co tu robisz? - Liam.
- Mieszkam. - odpowiedziałam prawie nie słyszalnie.
- Czekaj co? Czyli mieszkasz we Włoszech cały ten czas? - Louis popatrzył na mnie.
- Tak.
- Aly wszystko okej?! - spytał Josh. Był kawałek od nas.
- Tak. Poczekaj zaraz przyjdę!
- Czy to? - Louis.
- Nie. To jest mój przyjaciel. - przerwałam mu.
- Aly dlaczego się nie odzywałaś? - spytał nagle Liam.
- Po co? I tak Harry mnie nienawidzi.
- Ale on nie znał prawdy!
- Tak czy inaczej mógł mnie najpierw wysłuchać, a nie wyzywać!
- Masz rację. - rzucił Louis.
- A... Aly? - usłyszałam głos. Jego głos.
- Chłopaki wybaczcie mi. - rzuciłam i odbiegłam od nich.
- Aly czekaj! - krzyknął Liam.
- Aly zaczekaj! - Harry biegł w moją stronę.
- Josh jedź! - rozkazałam jak weszłam do samochodu.
- Ale Aly!
- Proszę Cię jedź! - wrzasnęłam i rozpłakałam się.
Josh
No.I tak ma być. :) I nie pisz więcej że to koniec opowiadania... Next !!! :P
OdpowiedzUsuńA więc nie kończysz bloga - YEAH. xd Boski rodział, czekam nn. < 33
OdpowiedzUsuńfajnie że Joshem jest ross lynch <3
OdpowiedzUsuńNEXT on jest zajefajny ♥ ja to kocham prwie się poryczałam
OdpowiedzUsuń♥ pisz dalej
OdpowiedzUsuń