Włącz to: https://www.youtube.com/watch?v=hXgBmqPMJ7I
- Aly możemy porozmawiać? - do mojego pokoju weszła mama oraz James.
- Jasne. - rzuciłam.
- Widzisz Aly chodzi o to... - zaczął James, ale najwyraźniej nie wiedział jak skończyć.
- Chodzi o to, że planujecie ślub. Tak? - spytałam.
- No nie zupełnie. - moja rodzicielka popatrzyła na mnie. - Bo widzisz Aly, chodzi o to, że jestem w ciąży.
- Co? - nie uwierzyłam w to co przed chwilą usłyszałam. Będę miała braciszka lub siostrzyczkę. - Jezu mamo tak się cieszę. - przytuliłam się do niej. Potem podeszłam do James'a. Jego również przytuliłam.
- Nawet nie wiesz jak się cieszymy z Twojej reakcji. - James.
- Słyszysz maluchu. Cieszę się, że za parę miesięcy będziesz z nami. - powiedziałam do brzucha mamy na co ta się zaśmiała.
- Księżniczko co się stało? - spytał lekko przerażony.
- Harry to się stało, że jestem w ciąży! - rozpłakałam się.
- To wspaniała wiadomość! - krzyknął uradowany. - Aly czemu się nie cieszysz? - przytulił mnie.
- To Twoja wina. - odepchnęłam go.
- Słucham?
- To wszystko przez Ciebie! Nienawidzę Cię! - krzyknęłam.
- Czy Ty siebie słyszysz?! To moja wina, tak?! Nie Aly to również Twoja wina! Chciałaś tego tak samo jak ja. Wiedziałaś jakie mogą być tego konsekwencje! A teraz mi wylatujesz z takim czymś?! - krzyknął i wyszedł trzaskając drzwiami.
- Stary co jest? - spytał Liam.
- Aly jest w ciąży i o wszystko obwinia mnie.
- Harry nie bierz sobie tego tak do serca. Ona jest w szoku. - oznajmił szatyn.
- Ha...Harry. - do salonu weszła zapłakana Aly. Szybko do niej podbiegłem.
- Słońce już nie płacz. Wszystko będzie dobrze. Przytuliłem ją. Wyszeptała mi do ucha ciche 'przepraszam'.
- Halo?
- Harry. - usłyszałem zapłakany głos Lily.
- Lily co się stało?
- Aly... Ona... - jąkała się.
- Co się dzieje.
- Ona miała wypadek jest w szpitalu. - zrobiło mi się gorąco.
- Zaraz tam będę. - rozłączyłem się i wybiegłem ze studia.
- Harry.
- O nareszcie się wybudziłaś. - zaczął ostrym tonem.
- Co się stało?
- Nie udawaj! Od początku nie chciałaś tego dziecka. Zabiłaś je! Nigdy Ci tego nie wybaczę! Z nami koniec! - krzyknął wychodząc z sali.
- Harry. - rozpłakałam się i wtedy wszystko mi się przypomniało. Lekarz, badanie, samochód, pisk opon. Zadzwoniłam po lekarza.
- Coś się stało? - spytał wchodząc do sali.
- Chciałabym się wypisać na własne żądanie.
- W takim stanie pani nie może.
- Ależ mogę. Proszę mnie wypisać!
- Jak pani chcę. Zaraz przygotuję potrzebne dokumenty. - oznajmił lekarz. Po niecałej godzinie wróciłam do domu. Spakowałam najpotrzebniejsze rzeczy do walizki, napisałam list do mamy i James'a i ruszyłam na lotnisko.
- Cześć Harry. - usłyszałem głos Aly. - Chciałam Ci tylko powiedzieć, że się myliłeś. Ja chciałam przyjechać do studia i pokazać Ci pierwsze zdjęcie naszego dziecka. Ja naprawdę tego nie chciałam. Wybacz mi. Kocham Cię. Mam nadzieję, że chociaż teraz będziesz szczęśliwszy. Twoja Aly. - co ja zrobiłem? Ona chciała mi to powiedzieć, a ja ją tak potraktowałem. Wziąłem kluczyki i pojechałem do szpitala. Wbiegłem do jej sali, a jej tam nie było.
- Przepraszam gdzie znajdę Aly Jackson? - spytałem pielęgniarki. Obawiałem się najgorszego.
- Pani Aly wypisała się na własne żądanie. - odpowiedziała i odeszła. Szybko wybiegłem ze szpitala. Odjechałem z piskiem opon.
- Styles kretynie coś Ty zrobił? Módl się, żeby nie było za późno. - mówiłem sam do siebie.
- Aly to Ty? - usłyszałem zmartwiony, a zarazem pełen nadziei głos pani Jackson.
- To ja Harry. Gdzie ona jest? - spytałem.
- O... Obawiam się, że Aly wyjechała. - mama Aly się rozpłakała. - Ale jak to? - w moim gardle powstała wielka gula.
- Napisała mi w liście, że nie będzie umiała tu z tym żyć, że zabiła Wasze dziecko. Napisała również, że mamy jej nie szukać oraz, że bardzo Cię kocha. - zacząłem płakać razem z mamą Aly. Co ja najlepszego zrobiłem?
-------------------------------------------------
Kochani obawiam się, że jest to ostatni rozdział tego opowiadania :c
*** kilka tygodni później ***
Wszystko układa się w jak najlepszym porządku. Ja jestem szczęśliwa. Moja mama również. Prawdę powiedziawszy to coś podejrzewam, że szykuje się ślub. James poza moją mamą świata nie widzi, a moja mama za nim. - Aly możemy porozmawiać? - do mojego pokoju weszła mama oraz James.
- Jasne. - rzuciłam.
- Widzisz Aly chodzi o to... - zaczął James, ale najwyraźniej nie wiedział jak skończyć.
- Chodzi o to, że planujecie ślub. Tak? - spytałam.
- No nie zupełnie. - moja rodzicielka popatrzyła na mnie. - Bo widzisz Aly, chodzi o to, że jestem w ciąży.
- Co? - nie uwierzyłam w to co przed chwilą usłyszałam. Będę miała braciszka lub siostrzyczkę. - Jezu mamo tak się cieszę. - przytuliłam się do niej. Potem podeszłam do James'a. Jego również przytuliłam.
- Nawet nie wiesz jak się cieszymy z Twojej reakcji. - James.
- Słyszysz maluchu. Cieszę się, że za parę miesięcy będziesz z nami. - powiedziałam do brzucha mamy na co ta się zaśmiała.
*** kilka miesięcy później ***
- Harry przyjdź do mnie jak najszybciej. - powiedziała do słuchawki telefonu i się rozłączyłam. Po niespęłna pięciu minutach loczek stał przede mną. - Księżniczko co się stało? - spytał lekko przerażony.
- Harry to się stało, że jestem w ciąży! - rozpłakałam się.
- To wspaniała wiadomość! - krzyknął uradowany. - Aly czemu się nie cieszysz? - przytulił mnie.
- To Twoja wina. - odepchnęłam go.
- Słucham?
- To wszystko przez Ciebie! Nienawidzę Cię! - krzyknęłam.
- Czy Ty siebie słyszysz?! To moja wina, tak?! Nie Aly to również Twoja wina! Chciałaś tego tak samo jak ja. Wiedziałaś jakie mogą być tego konsekwencje! A teraz mi wylatujesz z takim czymś?! - krzyknął i wyszedł trzaskając drzwiami.
*** oczami Harry'ego ***
Jak ona mogła powiedzieć, że mnie nienawidzi i to, że jest w ciąży to moja wina? Wszedłem do domu trzaskając drzwiami. - Stary co jest? - spytał Liam.
- Aly jest w ciąży i o wszystko obwinia mnie.
- Harry nie bierz sobie tego tak do serca. Ona jest w szoku. - oznajmił szatyn.
- Ha...Harry. - do salonu weszła zapłakana Aly. Szybko do niej podbiegłem.
- Słońce już nie płacz. Wszystko będzie dobrze. Przytuliłem ją. Wyszeptała mi do ucha ciche 'przepraszam'.
*** kilka dni później ***
- Harry odbierz. Może to coś ważnego. - Niall. - Halo?
- Harry. - usłyszałem zapłakany głos Lily.
- Lily co się stało?
- Aly... Ona... - jąkała się.
- Co się dzieje.
- Ona miała wypadek jest w szpitalu. - zrobiło mi się gorąco.
- Zaraz tam będę. - rozłączyłem się i wybiegłem ze studia.
*** oczami Aly ***
Obudziłam się w jakiejś sali. Strasznie bolał mnie brzuch. Zresztą nie tylko on. Wszystko mnie bolało. Porozglądałam się po sali. Ujrzałam Harry'ego. - Harry.
- O nareszcie się wybudziłaś. - zaczął ostrym tonem.
- Co się stało?
- Nie udawaj! Od początku nie chciałaś tego dziecka. Zabiłaś je! Nigdy Ci tego nie wybaczę! Z nami koniec! - krzyknął wychodząc z sali.
- Harry. - rozpłakałam się i wtedy wszystko mi się przypomniało. Lekarz, badanie, samochód, pisk opon. Zadzwoniłam po lekarza.
- Coś się stało? - spytał wchodząc do sali.
- Chciałabym się wypisać na własne żądanie.
- W takim stanie pani nie może.
- Ależ mogę. Proszę mnie wypisać!
- Jak pani chcę. Zaraz przygotuję potrzebne dokumenty. - oznajmił lekarz. Po niecałej godzinie wróciłam do domu. Spakowałam najpotrzebniejsze rzeczy do walizki, napisałam list do mamy i James'a i ruszyłam na lotnisko.
*** oczami Harry'ego ***
Usłyszałem dźwięk sms'a. Przesunąłem palcem po ekranie i odczytałem wiadomość. Odczytałem, że mam wiadomość na poczcie głosowej. - Cześć Harry. - usłyszałem głos Aly. - Chciałam Ci tylko powiedzieć, że się myliłeś. Ja chciałam przyjechać do studia i pokazać Ci pierwsze zdjęcie naszego dziecka. Ja naprawdę tego nie chciałam. Wybacz mi. Kocham Cię. Mam nadzieję, że chociaż teraz będziesz szczęśliwszy. Twoja Aly. - co ja zrobiłem? Ona chciała mi to powiedzieć, a ja ją tak potraktowałem. Wziąłem kluczyki i pojechałem do szpitala. Wbiegłem do jej sali, a jej tam nie było.
- Przepraszam gdzie znajdę Aly Jackson? - spytałem pielęgniarki. Obawiałem się najgorszego.
- Pani Aly wypisała się na własne żądanie. - odpowiedziała i odeszła. Szybko wybiegłem ze szpitala. Odjechałem z piskiem opon.
- Styles kretynie coś Ty zrobił? Módl się, żeby nie było za późno. - mówiłem sam do siebie.
- Aly to Ty? - usłyszałem zmartwiony, a zarazem pełen nadziei głos pani Jackson.
- To ja Harry. Gdzie ona jest? - spytałem.
- O... Obawiam się, że Aly wyjechała. - mama Aly się rozpłakała. - Ale jak to? - w moim gardle powstała wielka gula.
- Napisała mi w liście, że nie będzie umiała tu z tym żyć, że zabiła Wasze dziecko. Napisała również, że mamy jej nie szukać oraz, że bardzo Cię kocha. - zacząłem płakać razem z mamą Aly. Co ja najlepszego zrobiłem?
-------------------------------------------------
Kochani obawiam się, że jest to ostatni rozdział tego opowiadania :c
CO ??? Czemu ostatni ?? Ja czekam na następną część. Nie lubię Imaginów z smutnymi zakończeniami.Proszę Cię wymyśl coś i zrób tak żeby skończyło się to szczęśliwie. Proszę... :'(
OdpowiedzUsuńAle na tym się nie może skończyć!!! Co będzie dalej???
OdpowiedzUsuńOSTATNI ?! W TAKIEJ CHWILI ? ;______; :c
OdpowiedzUsuńKOCHAM TE ROZDZIAŁY .!!! NIE MOŻESZ ICH KOŃCZYĆ. SĄ ŚWIETNE ZA BARDZO SIĘ WCIĄGNĘŁAM ŻEBYŚ TARAZ KOŃCZYŁA TE IMAGINY .! ;CCC CHCE WIEDZIEĆ CO SIE WYDARZYŁO PÓŹNIEJ... PROSZĘ ;CCC
OdpowiedzUsuńJak skończysz to nwm prosze cię nie on jest super nienawidze smutnefgo zakonczenia
OdpowiedzUsuń