środa, 17 lipca 2013

Rozdział 3

- Jestem! - krzyknęłam zamykając drzwi. Szybko ściągnęłam kurtkę oraz buty i poszłam z zakupami do kuchni.- Dobrze, że już jesteś, bo zaraz będzie obiad. - oznajmiła mama.
- Pomóc Ci w czymś? - zapytałam gdy skończyłam układać zakupy na swoje miejsca.
- Tylko nakryj do stołu.
- Okey. - szybko nakryłam do stołu i już chwilę później jadłyśmy. Ledwo skończyłyśmy jeść i ktoś zadzwonił do drzwi.
- Aly idź otwórz, a ja włożę naczynia do zmywarki. - szybko pobiegłam otworzyć. W drzwiach stał Harry i jeszcze jeden chłopak z One Direction. Nigdy ich nie rozróżniałam, ale z tego co pamiętam to ten chłopak nazywał się Liam.
- A Wy tu czego? - rzuciłam.
- Przyszliśmy pożyczyć trochę cukru. - Harry pomachał szklanką.
- Chwila. Zawołam mamę. - powiedziałam zamykając drzwi. - Mamo ktoś do Ciebie!
- Kto to przyszedł?
- Ci z naprzeciwka. Przyszli pożyczyć trochę cukru.
- Alien tak się nie robi! Trzeba było wpuścić ich do środka. - mama wpuściła ich do środka, a ja poszłam do swojego pokoju.

*** oczami Harry'ego ***
- Wejdźcie do środka. Bardzo Was przepraszam za córkę. Jeszcze się nie za klimatyzowała. Nazywam się Jennifer. - przedstawiła się jej mama.
- Niech się pani nie martwi. Na pewno się odnajdzie. - powiedział Liam. - Ja jestem Liam, a to jest Harry. - jak zwykle musiał i mnie przedstawić tak jakbym nie miał języka w gębie. Ta Alien zaczyna mnie kręcić. Ona ma coś w sobie. Jej buntowniczość zaczyna mi się podobać. Razem z jej mamą porozmawialiśmy i poszliśmy do domu.

*** oczami Aly ***
- Alien wiesz, że nie powinnaś się tak zachowywać. - do pokoju weszła moja rodzicielka.
- Tak wiem, ale ten cały Harry już mnie dzisiaj wkurzył.
- Ale to moja kochana nie jest powód żeby im zamykać drzwi przed nosem.
- Przepraszam. - przewróciłam oczami.
- Ostatni raz widzę coś takiego. Zrozumiano? - mama zbeształa mnie wzrokiem. Pokiwałam twierdząco głową i rodzicielka opuściła pokój.

*** kilka dni później ***
- Mamo mogę iść do klubu? - zapytałam błagalnie.
- Do jakiego?
- Nie martw się idę do klubu dla niepełnoletnich. - skłamałam.
- Ale na pewno? - chciała się upewnić.
- Tak. - matko jak ja nie lubię kłamać.
- No to idź. - pocałowałam mamę w polik i poszłam się szykować. Już 45 minut później byłam w klubie. Tylko weszłam i poczułam zapach papierosów i alkoholu. Usiadłam przy barze i zamówiłam drinka. W tym klubie nikt się nie przejmował czy jesteś pełnoletnia czy też nie. Po godzinie byłam nieźle wstawiona. Mam słabą głowę do picia.
- Policja! Nie ruszać się. - nagle do klubu weszły psy. Chciałam uciec, ale mnie zatrzymali.

2 komentarze:

  1. Świetny <333 Czekam nn i zapraszam do mnie na nowy rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  2. wowo swietny czekam na nastepny

    OdpowiedzUsuń